czwartek, 19 czerwca 2014

Moje blogi

http://marriage-fanfiction.blogspot.com/

http://agreement-fanfiction.blogspot.com/

http://fulfillment-zaynmalik.blogspot.com/

czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 17

Kiedy weszłam do domu zobaczyłam jakieś kartki porozrzucane na korytarzu, butelki po alkoholu w salonie też były.
-Niezła tu była impreza.-powiedziałam śmiejąc się.
-No tak się złożyło, przyszedł Liam i razem szukaliśmy takiej jednej teczki z ważnymi dokumentami a że nie mogliśmy jej znaleźć i szukaliśmy wszędzie to po drodze rozrzucaliśmy te niepotrzebne.-powiedział drapiąc się po karku.
-A przy okazji chcieliście się rozluźnić?-zapytałam nadal się uśmiechając.
-No tak jakoś wyszło.-powiedział.
-Ok zanieś Conora na górę a ja to posprzątam.-powiedziałam.
-Wolę zajmować się dzieckiem niż sprzątać więc idę.-powiedział a ja znów zaczęłam się śmiać. Wróciłam do korytarza, przykucnęłam i zaczęłam zbierać te wszystkie kartki. Były tam różne faktury, umowy i takie inne. Szczerze nie wiedziałam że Zayn ma jakąś firmę. Kiedy pozbierałam wszystkie kartki z korytarza, poszłam do salonu. Najpierw wyrzuciłam butelki a później znów zaczęłam zbierać kartki. Tam też były faktury, umowy ale były jakieś teczki a w nich dane różnych osób, ich zdjęcia i były zapisane dużymi liczbami różne sumy. Ciekawe o co tu chodzi. Wole się nie wtrącać dla własnego dobra. Wzięłam te wszystkie kartki i zaniosłam do gabinetu Zayna. Zrobiłam dziecku mleko i poszłam na górę. Weszłam do pokoju Zayn i Conor leżeli na łóżku. Podeszłam do łóżka i wzięłam dziecko na ręce. Usiadłam na łóżku, wygodnie ułożyłam dziecko na rękach i zaczęłam go karmić. Kiedy skończyłam, przebrałam dziecko i uśpiłam. Poszłam po jakieś ciuchy do siebie i wzięłam prysznic. Gdy wychodziłam w drzwiach stanął Zayn.
-Może skorzystamy z okazji że dziecko śpi?-zapytał poruszając brwiami.
-Nie dzięki.-powiedziałam i wyminęłam go. Położyłam się i chciałam iść spać bo byłam zmęczona ale Zayn położył mnie na plecach i zawisł nade mną.
-Nie daj się prosić.-powiedział i zaczął całować mnie po szyji.
-Zayn zejdź ze mnie.-jęknęłam.-Jestem zmęczona.-dodałam.
-Poświęć mi chwilkę no proszę.-powiedział.
-Kiedy indziej jak będziesz grzeczny teraz zejdź ze mnie.-powiedziałam.
-No zgódź się,-jęknął.
-Zachowujesz się jak dziecko jesteś bardziej natrętny niż Conor. Mam nadzieję że nie odziedziczy tego po tobie.-powiedziałam śmiejąc się
-Nie śmiej się ze mnie.-powiedział i zaczął mnie łaskotać. Ja się śmiałam.-Cicho bo obudzisz dziecko.-dodał.
-To przestań mnie łaskotać.-powiedziałam a on zaczął mnie łaskotać jeszcze bardziej. Ja śmiałam się jeszcze bardziej ale on zatkał mi usta ręką. Nie mogłam wytrzymać brzuch już mnie bolał od tego śmiania. Żeby przestał zaczęłam kiwać głową a on od razu przestał.
-Czyli co przekonałem cię?-zapytał z głupim uśmieszkiem. Ja nic nie odpowiedziałam. Zaczął mnie całować a ja oddawałam pocałunki kiedy chciał ściągnąć mi bluzkę usłyszałam płacz.
-Zayn zejdź ze mnie Conor płacze.-powiedziałam a Zayn ze mnie zszedł. Wstałam i poszłam do pokoju synka. Podeszłam do łóżeczka i wyciągnęłam dziecko.
-Co się stało?-spytałam troskliwym głosem.-Nie płacz, mama już do ciebie przyszła.-powiedziałam i utuliłam dziecko. Po 15 minutach Conor zasnął, położyłam go do łóżeczka i poszłam do sypialni.
-No nareszcie ile można czekać?-spytał i wyciągnął ręce w moją stronę.
-Uśpienie dziecka nie jest proste.-powiedziałam siadając na Zaynie.
-Ale już śpi. Zajmijmy się sobą.-poweidział.
-Robisz coś jutro?-spytałam.
-Nie nie wiem. Czemu pytasz?
-Tak pytam. Jak sprzątałam te kartki na dole zauważyłam różne teczki i dane różnych osób po co ci one?-spytałam a Zayn się spiął.
-Czemu tam grzebałaś?-spytał.
-Jak czemu przecież sprzątałam to co miałam zamknąć oczy?-spytałam.
-Nie masz racje. To dane osób które wiszą mi kasę.-powiedział.

-A już rozumiem.-powiedziałam.-To na czym skończyliśmy?-spytałam specjalnie żeby sprowokować Zayna. On obrócił nas tak że teraz to on wisiał na mnie. Kiedy skończyliśmy, wtuleni w siebie zasnęliśmy.

środa, 28 maja 2014

Rozdział 16

6 miesięcy później
To już ósmy miesiąc jeszcze tylko jeden i dziecko się urodzi. Z Zaynem czasem się kłócimy, ja zazwyczaj obrywam ale nie tak mocno żeby wylądować w szpitalu. Nawet gdybym chciała nie mam gdzie pójść a już zwłaszcza z dzieckiem. Nie wiem czy to chłopiec czy dziewczynka chce się dowiedzieć kiedy je urodzę. Czasem Zayn i jego kumple przynoszą tu jakiś ludzi ale ja wole się w to nie wtrącać dla własnego dobra. Mam parę siniaków na ciele ale na szczęście z dzieckiem jest wszystko w porządku.           Czasem już nie wyrabiam ale muszę być silna dla dziecka. Zayna nie było w domu a ja musiałam iść do lekarza. Nie chciałam do niego dzwonić bo na pewno byłby zły. Ubrałam się i wyszłam z domu. Szłam przez parku i przyglądałam się dzieciom które bawiły się na placu zabaw a ich matki biegały za nimi żeby nic im się nie stało. Na samą myśl o moim dziecku uśmiech sam cisnął mi się na usta. Pól godziny później byłam u lekarza, który powiedział że wszystko w porządku a po godzinie byłam w domu. Kiedy weszłam i zamknęłam drzwi, poszłam do salonu gdzie siedział Zayn.
-Gdzie byłaś?-spytał wkurzony.
-Byłam u lekarza.-odpowiedziałam.
-Pozwoliłem ci?-zapytał.
-Nie, nie było cię a ja musiałam iść na wizytę a nie chciałam do ciebie dzwonić żeby ci nie przeszkadzać.-powiedziałam.
-Tyle czasu byłaś u lekarza? Lepiej powiedz prawdę.-powiedział wstając, zaczął iść w moją stronę ale nie podszedł do mnie.
-Przecież mówię prawdę. Zanim tam doszłam i przyszłam to trochę minęło.-powiedziałam. Podszedł do mnie i mocno popchnął mnie na ścianę.-Dlaczego to zrobiłeś?-spytałam kładąc rękę na brzuch bo strasznie mnie zaczął boleć od tego popchnięcia. A Zayn jak gdyby nigdy nic uderzył mnie w twarz. Sama nie wiem kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy.
-Nie odzywaj się nie pytana.-warknął-To jest nauczka następnym razem czekaj aż ja zadzwonię albo wrócę do domu.-powiedział, schwycił mnie za ramiona i popchnął mnie w stronę schodów. Nie spodziewałam się tego i wleciałam na nie bokiem. Uderzając brzuchem o schody. Strasznie mnie bolał i bałam się że coś stało się dziecku.-No dalej na co czekasz? Spieprzaj na górę bo jak ja ci pomogę to możesz się nie pozbierać.-powiedział a ja powoli wstałam i weszłam na górę do pokoju. Położyłam się na łóżku bokiem i skuliłam się w kłębek. Ten brzuch tak strasznie mnie bolał. Musiałam napić się wody. Wiedziałam że Zayn mi jej nie przyniesie bo podczas ciąży rzadko kiedy mi pomagał. Pomimo ogromnego bólu brzucha wyszłam z pokoju ale zaczęło strasznie kręcić mi się w głowie. Nie złapałam się barierki i przewróciłam się na schody spadając z nich. Czułam że coś było nie tak. Na szczęcie Zayn przyszedł żeby zobaczyć co się stało.
-Ty krwawisz.-powiedział a ja się wystraszyłam. Nie mogę stracić tego dziecka.
-Zabierz mnie do szpitala, proszę cię.-powiedziałam błagalnym głosem. Zayn wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Pół godziny później byliśmy w szpitalu. Powiedziałam lekarzowi że spadłam ze schodów i krwawię a on zdecydował że zrobi mi cesarkę. Mnie to nie obchodziło chciałam tylko żeby mojemu dziecku nic się nie stało. Zawieźli mnie na salę i zrobili cesarkę. W pewnym momencie usłyszałam płacz dziecka to była najpiękniejsza rzecz na świecie.
-Urodziła pani pięknego, zdrowego i dużego chłopca.-powiedział lekarz i podał mi dziecko. Mój synek był taki piękny ale musieli go zabrać na badania a mnie przewieźli na salę. Zayna nie było ale może nawet to dobrze. Byłam strasznie zmęczona i poszłam spać. Obudził mnie czyjś głos.
-Proszę pani przyniosłam pani synka.-powiedziała pielęgniarka.
-Dobrze dziękuje.-odpowiedziałam.
-No cześć synku.-powiedziałam kiedy miałam synka na rękach a pielęgniarka wyszła.-Co tam? Dobrze cię traktowali jak mamusi nie było?-zaczęłam do niego gadać ale nie słuchał mnie bo chyba zasnął. Jej jak ja sobie poradzę przecież nie wiem jak zajmować się takim małym dzieckiem.
-Cześć. Dziecko już się urodziło?-zapytał gdy wszedł Zayn do pokoju. Widać było że był skacowany. Czyli jak jego dziecko się rodziło on był na imprezce dobrze się bawił i zabawiał się z jakimiś dziwkami nie ma co super. Nie odzywałam się do niego miałam żal. To przez niego wylądowałam w szpitalu.-Jest zdrowe?
-Tak Zayn twój syn jest zdrowy urodził się wczoraj kiedy ty bawiłeś się w klubie z jakimiś dziwkami. Bądź tak miły i wyjdź.-powiedziałam. Jak wyjdę ze szpitala wyprowadzę się od niego mam pieniądze jeszcze po rodzicach. Uśpię jego czujność i wyjadę gdzieś. Chyba bez niego dam sobie radę lepiej niż z nim.
-Daj mi dziecko.-powiedział.
-Po co? Przecież go nie chcesz on cię nie interesuje.-powiedziałam.
-Daj dziecko to mój syn tak samo jak twój też mam do niego prawo.-powiedział.
-On teraz śpi nie dam ci go bo się obudzi.
-Dobra zaczekam aż się obudzi.-powiedział i usiadł sobie na krześle. Przyszedł lekarz i powiedział że wieczorem możemy już wyjść.
-Mógłbyś pojechać do domu po ciuchy które tam są?-spytałam.
-Tak pojadę po nie.-powiedział i podszedł do mnie ucałował dziecko i poszedł. Mam do niego wielki żal bo nie był ze mną tylko mnie zdradzał z jakimiś dziwkami. Kocham go a on jak mi się odpłaca? No właśnie. Po jakieś godzinie znów przyszedł. Dałam mu dziecko i poszłam się ubrać kiedy wróciłam podeszłam do Zayna.
-Daj mi go muszę go ubrać.-powiedziałam a on mi go podał.-Jak w ogóle damy mu na imię?-spytałam ubierając dziecko na łóżku.
-Nie wiem szczerze nie myślałem na tym.-powiedział drapiąc się po karku.-A może Zayn junior.-powiedział.
-Zayn nie będziemy tak mówić do dziecka. Może Conor Malik? Co ty  na to?-zapytałam.
-Może być, fajne to imie.-powiedział.
-I co już jesteś gotowy żeby jechać do domu Conor?-spytałam synka.
-Tak jestem jedźmy już mamusiu.-Zayn zaczął udawać głos dziecka a ja zaczęłam się śmiać. Poszliśmy po wypis i po chwili byliśmy już w aucie.

-Żeby była jasność nie zdradziłem cię. Pojechałem do domu się napić bo miałem wyrzuty sumienia i myślałem że tobie albo dziecku coś się stało. Przepraszam.-powiedział. Może mówił prawdę? Zobaczymy jak teraz się będzie zachowywał. Po 15 minutach byliśmy pod domem, wysiadłam z auta i chciałam wyciągnąć Conorka ale Zayn powiedział że on to zrobi. Więc ja poszłam w stronę domu a Zayn za mną. Weszłam do domu i zobaczyłam…

Rozdział 15

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy w jakimś białym pomieszczeniu.
-Dzień dobry. Już się pani obudziła?-zapytałam jakaś kobieta.
-Tak. Co się stało?-spytałam.
-Potknęła się pani i uderzyła głową o kant łóżka. Pan Malik przywiózł panią nie przytomną.-powiedziała.
-Czy wszystko w porządku z dzieckiem?-spytałam kładąc ręce na brzuchu.
-Tak proszę się nie martwić. Musi pani uważać i nie przemęczać się, to już 2 miesiąc.-powiedziała i wyszła. Po chwili przyszedł Zayn.
-Wszystko ok?-spytał.
-Tak.-odpowiedziałam.
-Dobra jak przyjdzie ta lekarka to powiedz że dobrze się czujesz i że chcesz wyjść. Jasne?-zapytał.
-Tak.-W końcu przyszła ta lekarka i pozwoliła mi wyjść ze szpitala. Po godzinie byliśmy w domu. Poszłam na górę i położyłam się na łóżku. Ta głowa jeszcze mnie bolała. Zaczęłam głaskać brzuch, już nie długo mi urośnie i to bardzo. Sprawdziłam która jest godzina była 19. Wstałam z łóżka, poszłam po jakieś krótkie spodenki i bluzkę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i zeszłam na dół po sok, tak w ogóle to nic nie jadłam ale nie chce mi się więc nie zjem. Zeszłam na dół do kuchni i nalałam sobie szklankę soku. Kiedy chciałam wyjść wpadłam na Zayna.
-Sory nie chciałam.-powiedziałam i chciałam odejść ale on musiał mnie zatrzymać.
-Czemu taka jesteś?-zapytał.
-Jaka?-zapytałam.
-Nie odzywasz się do mnie i w ogóle, unikasz mnie.-mówił.
-Nie po prostu jeszcze trochę głowa mnie boli i jestem zmęczona.-powiedziałam a Zayn wziął mnie na ręce. Zaczęłam się śmiać.
-Zayn puść mnie.-powiedziałam.
-Jesteś zmęczona więc zaniosę cię na górę.-powiedział i wszedł do sypialni. Położył mnie na łóżku i sam położył się obok mnie przytulając mnie do siebie.
-Przepraszam za to że cię uderzyłem.-powiedział i głaskał mnie po policzku.

-Nie przepraszaj tylko tego nie rób.-powiedziałam z lekkim uśmiechem. Po chwili zasnęłam. 

Rozdział 14

Wyszłam z pokoju i podeszłam do schodów. Zayn stał nad jakimś pobitym chłopakiem a Liam stał obok i wszystkiemu się przyglądał.
-Masz forsę?-zapytał zły Zayn.
-Nie mam.-powiedział.-powiedział a Zayn kopnął go w brzuch a ja się wzdrygnęłam.
-To ile mam czekać? 100 lat? Jesteś śmieszny.-powiedział Zayn i znów kopnął tego chłopaka jeszcze dwa razy i powiedział:
-A to za wczoraj.-podniósł go za koszulkę i zaczął okładać pięściami po twarzy. Nie mogłam znieść tego widoku. Zbiegłam ze schodów czym zwróciłam uwagę trzech mężczyzn. Zayn nadal trzymał tego chłopaka.
-Zayn co ty robisz?! Zostaw go, zrobisz mu krzywdę!-powiedziałam.
-Nie wtrącaj się.-powiedział i znów dał temu chłopakowi w twarz. Weszłam pomiędzy tego chłopaka a Zayna.
-Proszę cię przestań.-powiedziałam.
-Zejdź mi z drogi. Zasłużył sobie to teraz oberwie. Odejdź albo ty też oberwiesz.—powiedział zły. Ja cały czas tam stałam.
-Nie.-powiedziałam.
-Czego nie rozumiesz w zdaniu „Zejdź mi z drogi”? Skoro nie rozumiesz to ci wytłumaczę.-powiedział, złapał mnie za ramiona, przycisnął do ściany.
-Zayn puść mnie bo zrobisz mi krzywdę.-powiedziałam, byłam przestraszona. Nie czekając na nic uderzył mnie w twarz. Czułam w kąciku ust krew. Przyłożyłam palec i zobaczyłam że to rzeczywiście krew. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
-Liam weź ją na górę.-powiedział Zayn i mnie puścił. Liam podszedł do mnie wziął mnie za ramiona i wszedł ze mną na górę. Wepchnął mnie do pokoju jak jakieś śmieci, trzasnął drzwiami i zamknął je na klucz.
-Super lepiej być nie może.-powiedziałam pod nosem. Poszłam do łazienki aby zobaczyć się w lustrze. Miałam cały fioletowy policzek i zaschniętą krew. Wzięłam szmatkę i namoczyłam ją po czym wytarłam krew z twarzy. Na początku chciałam zrobić sobie makijaż żeby zakryć siniaka ale stwierdziłam że Zayn powinien widzieć co mi zrobił. Wyszłam z łazienki, podeszłam do okna i otworzyłam je było zimno ale nie chciało mi się iść po jakąś bluzę. Patrzyłam na przestrzeń za oknem ale zbyt dużo nie widziałam. Było zielono i w ogóle ale prawie w ogóle nie było widać żadnych ludzi ani niczego rzadko kiedy.
-Po co się wtrącałaś?-odezwał się głos za mną. Przerażona odwróciłam się i zobaczyłam że przede mną stoi Zayn.
-Nie twój interes, odsuń się.-powiedziałam i chciałam odejść ale Zayn złapał mnie za ramię.

-Nie zapominasz się? To że jesteś w ciąży nie znaczy że tamte zasady które powiedziałem ci na początku już nie obowiązują.-powiedział zły. Zaczęłam się szarpać, niespodziewanie potknęłam się i uderzyłam głową o kant łóżka. Nie wiem co stało się później bo straciłam przytomność.

wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 13

Obudziłam się przez mocne walenie w drzwi. Było ciemno więc chyba jeszcze noc. Zayna nie było może to on tylko zapomniał kluczy? Tylko dlaczego tak wali? Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. To był Zayn ale nie zachowywał się tak jak wcześniej. Otworzył szerzej drzwi tak że bym się przewróciła ale schwycił mnie za ramiona, bardzo mocno. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Trzasnął drzwi tak że aż się zatrzęsłam i przycisnął mnie do ściany. Był pijany było od niego czuć że pił.
-Zayn puść mnie, zrobisz mi krzywdę, zostaw. O co ci w ogóle chodzi?-spytałam lekko drżącym głosem.
-Nie udawaj głupiej. Czemu się kurwa puszczasz?-zapytał nieźle wkurzony.
-Co? Ja? Chyba ci się coś pomyliło. A nawet gdyby jak miałabym cię zdradzić jak nie wychodzę z tego domu a jak już wychodzę to z tobą. W ogóle kto ci takich głupot nagadał. Widać że ten ktoś ma nie po kolei w głowie.-powiedziałam.- Puść mnie to boli.
-Przepraszam nie wiem dlaczego w to uwierzyłem. Kumpel mi powiedział a że byłem już trochę pijany to jak idiota w to uwierzyłem. Żałuję że to zrobiłem nie chciałem ci zrobić krzywdy przepraszam.-powiedział i widać było że naprawdę żałował.
-Ok rozumiem ale nie możesz mnie przyciskać do ściany i oskarżać o zdradę.-powiedziałam.
-Dobra jeszcze raz przepraszam idź się połóż na pewno jest zmęczona zwłaszcza po tym a ja pójdę jeszcze zadzwonić do kumpla.-powiedział a ja przytaknęłam głową. Poszedł w głąb korytarza lekko się chwiejąc a ja poszłam za nim. Zdawałam sobie sprawę że mogę mieć problemy ale ciekawość zwyciężyła. Podeszłam do drzwi i zaczęłam słuchać.
-No siema stary. Jestem taki wkurwiony że masakra. Taki jeden nagadał mi bzdur a ja że byłem trochę pijany uwierzyłem mu jak głupi. Prawie zrobiłem krzywdę Hanie. Nie chcę myśleć co by się stało. No jak to co? Muszę mu wpierdolić za to co zrobił a jak będzie się stawiał to będzie z nim źle. Wierz o co chodzi nie?-mówił a po chwili słyszałam jak się śmieje. On chyba nie chcę go zabić. Mam nadzieję ale szczerze to w to wątpię.- Jutro mi go przyniesiesz? No do domu a gdzie? A nią się zajmę. To nie jej sprawa i ma się nie wtrącać w takie rzeczy.-chyba mówi o mnie.-Dobra to do jutra. Dzięki Liam nara.-powiedział a ja szybko poszłam na górę, cicho zamknęłam drzwi od sypialni i położyłam się na łóżko. Odwróciłam się tyłem do drzwi i patrzyłam się w okno.
-Śpisz już?-spytał Zayn gdy wszedł.
-Nie a co?-zapytałam odwracając się w jego stronę.
-Nic jutro przyjdzie Liam.-powiedział.
-A po co?-spytałam kiedy Zayn leżał już obok mnie na łóżku.
-To nic ważnego. Nie powinno cię to interesować, zajmij się swoimi sprawami.-powiedział zły.
-Jej tylko się zapytałam nie musisz od razu na mnie naskakiwać.-powiedziałam i odwróciłam się tyłem do Zayna.
-Nie obrażaj się. Ale to nie jest twoja sprawa i ci nie powiem chociaż pewnie sama się dowiesz.-powiedział owijając swoje ręce wokół mojej talii.
-Możesz mnie nie dotykać? Będę wdzięczna. Chce trochę przestrzeni, jest gorąca a ty się do mnie lepisz.-powiedziałam zdejmując jego ręce z brzucha. Zayn oczywiście musiał postawić na swoim i mocniej objął mnie w tali. Byłam zmęczona i nie chciałam się już kłócić. Zamknęłam oczy i po chwili już spałam. Rano obudziłam się sama w łóżku. Wstałam z łóżka, poszłam po jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Kiedy czesałam swoje włosy usłyszałam czyiś krzyk a mianowicie był to krzyk Zayna.

-Zamknij ryj zaraz się policzymy!… 

Rozdział 12

Po 15 minutach byliśmy pod domem. Wysiadłam z auta, weszłam do domu i skierowałam się do salonu
-Co się stało?-spytałam zdenerwowana.
-Nie wiem jak ci to powiedzieć.-powiedział drapiąc się po karku.
-Może normalnie i bez owijania w bawełnę?-spytałam a raczej zaproponowałam.
-Jesteś pewna że chcesz wiedzieć?-spytał.
-Tak mów już proszę cię.-powiedziałam ale tego co po chwili usłyszałam się nie spodziewałam.
-Twoja przyjaciółka Cassie nie żyje.-powiedział.
-Co? Ale jak to? Co się stało?-zaczęłam panikować a po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
-Ona przedawkowała narkotyki.-powiedział a ja nie mogłam w to uwierzyć.
-Co? Dlaczego tak kłamiesz? Ona nigdy nie brała narkotyków.-mówiłam w szoku. Może on chcę mnie oszukać? Chociaż gdyby to był żart już by mi powiedział.
-Wpadła w złe towarzystwo i tak się to skończyło. Dawała sobie w żyłę ale przedawkowała.
-To nie prawda gdyby tak było powiedziałaby mi o tym że ma problemy.
-Miała problemy finansowe, pożyczyła kasę u niewłaściwych osób, nie mogła tego spłacić później uzależniła się od narkotyków a że nie miała pieniędzy zaczęła się sprzedawać.-powiedział. Przecież to nie może być prawda. Cassie dziwką nie wierzę w to. Ona taka  nie jest a właściwie nie była przecież wszystko sobie mówiłyśmy. Mogła mi powiedzieć pomogłabym jej. Zaczęłam szarpać Zayna nie wiem dlaczego.
-Powiedz że to nie prawda! Rozumiesz?! Powiedz że kłamałeś?!-powiedziałam krzycząc. Zayn odciągnął mnie od siebie, schwycił mnie za ramiona i zaczął mną potrząsać.
-Uspokój się taka jest prawda. Musisz to zrozumieć ona stoczyła się na dno.-mówił a ja wyrwałam się mu o dziwo i poszłam na górę do sypialni. Położyłam się na łóżku tyłem do drzwi i skuliłam się w kłębek. To nie może być prawda, ona nie mogła umrzeć. Cassie dziwką? Nie wierzę w to. Nie wierzę że dla narkotyków zrobiła te wszystkie rzeczy. To kłamstwa, tylko po co Zayn miałby kłamać? No właśnie. Moja przyjaciółka staczała się a ja nwet jej nie pomogłam, nie porozmawiałam z nią. Przez te wszystkie wydarzenia straciłam z nią kontakt. Byłam tak zamyślona i zapłakana że nie usłyszałam jak Zayn wszedł do środka. Zayn usiadł na łóżku i zaczął mnie głaskać po głowie.
-Już dobrze, uspokój się.-powiedział. Było mi głupio bo nie potrzebnie na niego naskoczyłam. Usiadłam na łóżku i przytuliłam się do Zayna. Potrzebowałam czyjegoś wsparcia, miłości, poczucia bezpieczeństwa zwłaszcza po stracie Cassie.
-Przepraszam Zayn nie chciałam cię tak potraktować ale nie mogę zrozumieć że Cassie nic mi nie powiedziała o swoich problemach.-powiedziałam odsuwając się od Zayna.-Ty mnie nie zostawisz tak jak ona? Nie będziesz mnie okłamywał tylko mówił prawdę tak? Będziesz ze mną szczery? Obiecasz? Nie chcę zostać sama.-powiedziałam i znów przytuliłam się do Zayna tylko mocniej. Nie chciałam żeby kolejna osoba mnie zostawiła.

-Obiecuję wszystko będzie dobrze. Uspokój się. Wszystko będzie dobrze. Połóż się i odpocznij.-powiedział i położył mnie na łóżko, przykrył kołdrą i głaskał po głowie. Strasznie bolała mnie głowa od tego płaczu i po chwili już spałam.

poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 11

Obudziłam się i zobaczyłam obok siebie śpiącego Zayna. Leżał na brzuchu z głową na poduszce. Wstałam cicho z łóżka żeby go nie obudzić, poszłam po jakieś ciuchy a potem do łazienki, wziąć prysznic. Kiedy byłam już ubrana zeszłam na dół zrobić śniadanie. Robiłam kanapki bo nie zbyt umiem gotować kiedy poczułam jak ktoś się do mnie przytula.
-Cześć skarbie.-powiedział.
-No hej. Już wstałeś?-spytałam.
-Nie mogłem spać bo nie miałem przy sobie swojego misia którego ciągle bym do siebie tulił.-powiedział.
-Nie masz kaca?-spytałam.
-Nie bo wczoraj nie wypiłem dużo tylko trochę.-powiedział, ja odwróciłam się, wzięłam talerz z kanapkami z blatu kuchennego i podałam go Zaynowi.
-Proszę zrobiłam śniadanie. Sorki że tylko to ale nie jestem zbyt dobra w kuchni.-powiedziałam i usiadłam sobie na blacie kuchennym naprzeciw Zayna który stał.
-Może w kuchni nie ale w czymś innym jesteś bardzo, bardzo dobra.-powiedział i zaczął jeździć swoją ręką w górę i dół mojego uda.
-Zayn przestań. Weź tą rękę.-powiedziałam i zdjęłam rękę Zayna ze swojej nogi.
-Dobra, dobra nie dąsaj się tylko jedz.-powiedział i chciał włożyć mi kanapkę do ust. Ja odepchnęłam jego rękę.
-Nie chcę.-powiedziałam.
-No proszę cię zjedz chociaż jedną.-powiedział i po raz kolejny chciał włożyć mi do ust kanapkę. Tym razem otworzyłam buzię i Zayn mnie karmił. Kiedy skończył jeść poszedł na górę się ubrać, ja w tym czasie posprzątałam i poszłam do salonu pooglądać telewizję. Po chwili Zayn się do mnie dołączył. Oglądaliśmy jakiś nudny film kiedy zaczął dzwonić telefon Zayna.
-Halo?-powiedział.-No cześć. Stało się coś? Tak mniej więcej. A czemu pytasz? Co? Ale jak to przedawkowała? Żartujesz sobie?-zadawał pytania. Ciekawe o co chodzi.-Ale kiedy? Kto ją znalazł? Dobra dzięki za info, nara.-powiedział i rozłączył się. Byłam ciekawa kto dzwonił i o co chodzi ale bałam się zapytać. Zayn wstał i wyszedł. Po chwili przyszedł z butelką whisky i szklanką. Zaczął sobie pić w ogóle się do mnie nie odzywając.
-Stało się coś czy jak że się do mnie nie odzywasz?-spytałam.
-Nie nic się nie stało. Po prostu jestem wkurzony i to dlatego.-powiedział i przytulił mnie do siebie.- Może pojedziemy na jakieś zakupy albo coś?-zapytał.
-Ale po co? Potrzebujesz czegoś czy jak?-spytałam.
-Nie ja nie ale pomyślałem że może ty czegoś potrzebujesz.
-Wiesz w sumie możemy pojechać. Nie możemy cały czas siedzieć w domu.-powiedziałam.-A kupisz mi lody?-spytałam.
-No jak będziesz grzeczna to się zobaczy.-powiedział ale po chwili dodał.-Nie, no pewnie że ci kupię.
-No to możemy jechać.-powiedziałam. Po jakieś godzinie byliśmy w centrum. Ja nic nie chciałam ani nie potrzebowałam ale Zayn się uparł i kupił mi sukienkę. Ja chciałam tylko lody. Kiedy szliśmy oglądając wystawy podszedł do nas jakiś chłopak z dziewczyną.
-Cześć Zayn.-odezwał się ten chłopak.
-Cześć Louis. Co tam?-zapytał. A więc to jest Louis, jeden z jego przyjaciół. Pamiętam jak kiedyś o nim wspominał.-Kochanie to jest Eleonor.-powiedział przerywając tym samym rozmowę z kolegą. Louis przedstawił mnie swojej dziewczynie a po chwili my się do siebie uśmiechnęłyśmy.
-Dobra my będziemy szli. Na razie.-powiedział Louis i po chwili jego i jego dziewczyny już nie było.
-Dobra chodź idziemy.-powiedział Zayn i uśmiechnął się do mnie. Chyba o czymś zapomniał.
-A co z moimi lodami? Zapomniałeś o nich?-spytałam.
-A no tak racja, chodź kupię ci te lody i jedziemy do domu.-powiedział. Chwilę później byliśmy już w aucie a ja jadłam swojego loda który był pyszny.
-Chcesz trochę?-zapytałam.
-Nie dzięki.-odpowiedział.
-Jesteś jakiś dziwny.-odezwałam się po chwili.
-Jak przyjedziemy do domu musimy porozmawiać.-powiedział a ja się wystraszyłam.
-Coś się stało? Zrobiłam coś złego?-zapytałam.

-Nie nic złego nie zrobiłaś. Musimy porozmawiać na inny temat którym jest pewna osoba.-oznajmił. Super niech będzie jeszcze bardziej tajemniczy.

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 10

-Zayn puść mnie, muszę iść się przebrać.-jęczałam nad uchem Zayna specjalnie.
-A co będę z tego mieć? W życiu nie ma nic za darmo.-powiedział.
-Daj mi spokój i zejdź ze mnie. Tak ładnie cię proszę.-powiedziałam.
-Dobra puszcze cię ale zrobisz co będę chciał.-powiedział.
-Nie. Nie ma mowy.-powiedziałam a on znów zaczął mnie łaskotać. Bez przerwy ledwo co łapałam oddech.
-Zgoda zrobię co będziesz chciał ale zostaw mnie.-powiedziałam przez śmiech.
-I mówisz bardzo konkretnie, kochanie.-powiedział i zaczął mnie całować. Po chwili przestał i powiedział.- Później to dokończymy, a teraz idź się ubrać.-kiedy ze mnie zszedł i położył się obok mnie ja usiadłam a później chciałam wstać ale wcześniej on klepnął mnie w tyłek. Postanowiłam się nie odwracać i zignorować to. Poszłam do łazienki, zamknęłam drzwi i wzięłam szybki prysznic. Gdy skończyłam owinęłam się ręcznikiem i posmarowałam swoje ciało czekoladowym balsamem do ciała. Ubrałam się i stanęłam przed lustrem, podwinęłam koszulę i zaczęłam przyglądać się swojemu brzuchowi prawie nie było go widać był płaski jak na razie. Zrobiłam sobie makijaż i podkręciłam końcówki swoich włosów. Kiedy skończyłam, wyszłam z łazienki a Zayn znów leżał na łóżku tylko był już przebrany.
-No widzę że warto było czekać.-powiedział Zayn wstając z łóżka i podchodząc do mnie.
-Ty też jesteś niczego sobie.-powiedziałam oblizując swoje usta.
-Ja cię błagam nie kuś mnie.-powiedział i objął mnie w talii. Zaczął mnie całować a ja oddawałam pocałunki. Postanowiłam to zakończyć za nim przerodziło by się to w coś innego.
-Może już iść?-spytałam.
-Tak chodź idziemy.-powiedział i wziął moją rękę w swoją. Zeszliśmy na dół ale nie wyszliśmy drzwiami wejściowymi tylko poszliśmy w głąb korytarza na parterze i wyszliśmy przez jakieś drzwi. Były to drzwi od garażu. Zayn miał dużo samochodów. Wsiedliśmy do czarnego Land Rovera, który był bardzo ładny z zewnątrz ale w wewnątrz był jeszcze ładniejszy.
-Podoba ci się?-spytał Zayn kiedy zobaczył że przyglądam się jego wozowi
-Tak jest bardzo ładny.-powiedziałam a Zayn wyjechał z garażu, musiał jeszcze otworzyć bramę i takie tam.-Jedziemy do tego samego klubu co wtedy?-spytałam.
-Nie wiem jak chcesz możemy tam jechać.-powiedział.
-Mi to obojętne. Jedź gdzie chcesz.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do Zayna. Zayn tylko przytaknął i przyśpieszył.
-A ty nie zabijesz się w tych butach?-zapytał i spojrzał się na mnie ale tylko chwilę bo po chwili wrócił wzrokiem na ulicę.
-Nie chodziłam nawet w wyższych, chociaż te nie należą do zwykłych czy jednych z niższych.-powiedziałam.- Ja praktycznie zawsze chodzę w obcasach są dla mnie najwygodniejsze no i są ładne.
-Z tym się zgodzę ale czy są wygodne to nie wiem nigdy w nich nie chodziłem.-powiedział a ja wybuchłam śmiech. Po jakiś 15 minutach byliśmy pod klubem ale to nie był ten sam co wtedy. Zayn zaparkował, ja odpięłam pas i wysiadłam. Zayn do mnie podszedł złapał mnie za rękę i udaliśmy się do wejścia. Była kolejka ale Zayn nie zwracał na nią uwagi. Ludzie schodzili nam z drogi czyżby aż tak bali się Zayna? Zayn przywitał się z ochroniarzem i weszliśmy do środka. Ludzie tańczyli i widać było że świetnie się bawią. Miałam ochotę się napić ale niestety nie mogłam. Poszliśmy do baru a barman podał mi sok z kiwi, który był bardzo dobry. Zayn sobie pił jakiegoś drinka czy coś. Ciekawe jak wrócimy do domu. Poszliśmy trochę potańczyć, później do baru i po jakiś trzech godzinach chcieliśmy wyjść z klubu. Zayn trochę wypił ale nie wyglądał na pijanego. Kiedy chcieliśmy wyjść jakiś chłopak wleciał na Zayn i oblał go jakimś napojem. Nie przeprosił go tylko zaczął się śmiać. Widać było że jest pijany. Kiedy podniósł głowę od razu spoważniał i tak jakby wytrzeźwiał.
-Przepraszam nie chciałem.-powiedział ale Zayn był tak wkurzony że chwycił go za koszulkę i wyszedł z nim z klubu. Ja nie czekając na nic wyszłam zaraz za nimi. Zayn zaciągnął go na tyłu klubu i zaczął bić. Jej, przecież ten chłopak wylał na niego napój, chociaż z drugiej strony śmiał się. Ja też bym się wkurzyła gdyby ktoś mnie oblał i zaczął się ze mnie śmiać. Nie chciałam oberwać więc się nie odzywałam. Ten chłopak był już nieźle pobity i z niektórych części ciała leciała mu krew. Nie mogłam tak stać przecież on go zaraz zabije. Podeszłam do nich i złapałam się za ramię Zayna.
-Zayn przestań! Zaraz go zabijesz! Puść go!-krzyczałam.
-No i bardzo dobrze właśnie o to chodzi.-powiedział zły.
-Przecież on wylał na ciebie tylko sok! Proszę nie zabijaj go!-nadal krzyczałam.
-Dobra teraz ci odpuszczę ale jeszcze pogadamy.-powiedział do tego chłopaka który zwijał się z bólu i splunął na niego. Odsunął się od niego i spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Chodź jedziemy do domu.-powiedział i złapał mnie za rękę.
-Mam rozumieć że zabijesz tego chłopaka?-zapytałam kiedy już siedzieliśmy w samochodzie.
-Nie wiem jeszcze co mu zrobię ale nie ujdzie mu to na sucho. Powinien przepraszać mnie na kolanach za to że wylał na mnie sok ani się śmiać.-powiedział ale ja nie chciałam już się odzywać. Po 15 minutach byliśmy już pod domem bo Zayn jechał szybko. Weszliśmy do domu a Zayn wziął mnie na ręce jak pannę młodą i zaniósł mnie na górę. Wszedł do pokoju i położył mnie na łóżku.
-Pamiętasz co powiedziałaś zanim wyszliśmy na imprezę?-spytał i zawisł nade mną.
-Nie pamiętam.-odpowiedziałam.

-Ty wiesz o co chodzi. Nie udawaj, kochanie.-powiedział i przybliżył swoją twarz do mojej. Zaczął mnie namiętnie całować a ja oddawałam jego pocałunki. Byłam tak zajęta pocałunkami Zayna że nie wiem kiedy byliśmy już bez ubrań. Zayn spojrzał na mnie jakby pytając o zgodę co wydawało mi się śmieszne ja się tylko uśmiechnęłam. Wszedł we mnie powoli i delikatnie ale po chwili przyśpieszył swoje ruchy. Kiedy oboje osiągnęliśmy to co chcieliśmy wtuleni w siebie zasnęliśmy. 

Rozdział 9

Obudziłam się o dziwo wypoczęta i szczęśliwa nie wiedzieć czemu. W ogóle byłam cały uśmiechnięta. Co mi jest. Ja już chyba wariuję. Zayn nie było. Pomimo że wczoraj rozmawialiśmy chyba normalnie to nie ufałam mu. Przecież wiem do czego jest zdolny. Wstałam z łóżka. O dziwo moje rzeczy już tu były. Wzięłam krótkie shorty, bluzkę z krótkim rękawem i poszłam wziąć prysznic. Kiedy skończyłam ubrałam się, uczesałam włosy i zrobiłam sobie luźne koka. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Nie byłam głodna więc chciałam iść do salonu. Pooglądać telewizję chyba jeśli go nie spytam to nic się nie stanie a poza tym go chyba nie ma może gdzieś poszedł. Szłam sobie kiedy nagle ktoś chwycił mnie w talii i zatkał buzię ręką. Strasznie się wystraszyłam ale po chwili ta osoba odwróciła mnie przodem do siebie. Okazało się że był to Zayn. Nawet go nie słyszałam gdy szedł za mną.
-Cześć skarbie.-powiedział zdejmując swoją rękę z mojej twarzy i pocałował mnie w kącik ust.
-Jej ale się wystraszyłam. Nie rób tak więcej bo chyba umrę na zawał serca.-powiedziałam.
-Nie przesadzaj.-powiedział. Łatwo mu mówić. Zayn złapał moją rękę i prowadził do salonu. Usiadł na kanapie ale mi nie pozwolił. Usadził mnie bokiem do siebie na swoich kolanach. Siedzieliśmy sobie w ciszy ale musiałam zadać Zaynowi to pytanie.
-Czy ten chłopak nadal jest tam na dole w piwnicy?-zapytałam.
-Nie. Nie ma go tam.-powiedział patrząc mi w oczy.
-Często zabijacie ludzie w twoim domu w piwnicy?-zapytałam.
-Nie nie zawsze. Tylko tych co najbardziej nam podlecą.-powiedział.
-To co takiego zrobił ten chłopak że twój kolega musiał go tutaj przynieść i zabić w twojej piwnicy?-spytałam.
-Uderzył Harrego. Może tego nie widziałaś ale on miał pod okiem siniaka bo ten młody go uderzył. Czym naraził się Harremu zresztą nam też.-wytłumaczył.
-Czyli jak ja na przykład cię uderzę to narażę się tobie i tym twoim kolegą i zabijecie mnie?-zadałam kolejne pytanie.
-Nie głuptasie. Sprawy pomiędzy tobą a mną to nasza sprawa i nikt się nie wtrąca. Chłopaki nie mogą się wtrącać w to czy cię na przykład bije, krzyczę, wyzywałam. To każdego sprawa osobista. Chłopaki rzadko odzywają się do dziewczyn. To znaczy jakby na przykład przyszli tutaj Liam, Harry, Niall i Louis ze swoim dziewczynami. To ty możesz się do nich odzywać ale nie przy nas. Możecie iść do kuchni i tam pogadać. Nie możecie nam przeszkadzać w rozmowie a tym bardziej rozmawiać razem z nimi. Chłopaki nie odzywają się do ciebie a ty do nich. Ja też nie odzywam się do dziewczyn moich kumpli. Taka już jest zasada. Czasem jak mamy dobry dzień albo coś to rozmawiamy ze sobą jak gdyby nigdy nic. Rozumiesz?-wytłumaczył mi to spokojnie za co byłam wdzięczna.
-Tak rozumiem.-powiedziałam i w tym samym czasie ktoś zadzwonił do drzwi.- Mogę?-spytałam a Zayn pokiwał głową i mnie puścił. Zeszłam z jego nóg i poszłam w stronę drzwi. Gdy je otworzyłam zobaczyłam jakiegoś blondyna ale chyba farbował włosy bo widać było ciemne odrosty. Chwile się we mnie wpatrywał a po chwili rzucił się na mnie. Widać było w jego oczach gniew. Błagałam w myślach żeby Zayn tutaj przyszedł. Ten blondyn trzasnął drzwiami i przycisnął mnie do ściany ściskając za ramiona. Byłam bardzo wystraszona i z moich oczu zaczęły płynąć łzy. On po chwili dał mi z pięści w twarz. Czułam że z kąciku ust wypływa mi krew. Gdy chciał uderzyć mnie jeszcze raz na korytarz wszedł Zayn który był bardzo rozwścieczony. Podszedł do blondyna i to on dał mu dwa albo trzy razy z pięści w twarz. Odeszłam od ściany i zaczęłam ciągnąć Zayn za ramie żeby zostawił tego blondyna bo może go zabić. Zayn spojrzał na mnie a raczej na moją twarz i wkurzył się jeszcze bardziej. Kiedy chciał się odwrócić znów do tego blondyna ja wtuliłam się w niego bo nie chciałam oglądać jak robi mu krzywdę.
-Sory stary poniosło mnie nie chciałem zrobić jej krzywdy. Byłem strasznie wkurwiony i tak wyszło.-odezwał się ten chłopak po chwili. Ja się nie odzywałam bo Zayn powiedział że nie można a ja nie chciałam oberwać jeszcze raz.
-Pojebało cię?! A co jak byś jej zrobił krzywdę?-zaczął Zayn.- A poza tym nie przepraszaj mnie tylko ją bo to jej zrobiłeś krzywdę.-powiedział. Nie spodziewałam się że to powie.
-Dobra dobra. Przepraszam nie chciałem zrobić ci krzywdy. Naprawdę przepraszam.-powiedział i z tego co zauważyłam nie robił tego tylko dla tego że Zayn mu kazał. Popatrzyłam na Zayn bo nie wiedziałam czy mogę się odezwać. Zayn tylko kiwnął głową co uznałam za pozwolenie.
-Nic się nie stało. Jest ok.-odpowiedziałam.
-Dobra chodź do salonu a ty jak chcesz to idź do łazienki sobie to umyć.-najpierw zwrócił się do kolegi a potem do mnie i dotknął miejsca w które uderzył mnie ten blondyn. Ja nie czekając na nic poszłam do łazienki i zmyłam sobie tą krew. Wzięłam szmatkę i wodę utlenioną i poszłam do salonu żeby obmyć twarz tego blondyna. Bałam się że Zaynowi może się to nie spodobać i że będzie na mnie zły. Weszłam do salonu i od razu spotkałam się ze spojrzeniem Zayna. Kiedy podeszłam do blondyna Zayn to przemilczał więc zapytałam czy mogę mu to umyć a on się zgodził. Kiedy skończyłam odniosłam wszystko do łazienki, umyłam ręce i wróciłam do salonu. Usiadłam obok Zayn a on od razu objął mnie ramieniem.
-Zapomniałem ci powiedzieć to jest Niall.-powiedział do mnie Zayn. Ja tylko przytaknęłam głową. Po chwili znów się odezwał tylko tym razem do Nialla.- Chodź do gabinetu musimy jeszcze coś obgadać.-powiedział i oboje wstali i wyszli sobie a ja zostałam sama. Poszła do kuchni żeby napić się soku. Wzięłam go sobie i usiadłam tyłem do wejścia na krześle. Siedziałam kiedy nagle poczułam ręce na swojej tali. Wiedziałam że to Zayn bo poznałam jego perfumy.
-Twój kolega już poszedł?-spytałam.
-Tak poszedł już. Chcesz iść wieczorem do klubu? Nie będziesz piła oczywiście ale po prostu sobie wyjdziemy. Co ty na to?-zapytał.
-Możemy iść. A twoi kumple też będą?-zapytałam.
-Nie wiem pewnie tak.-powiedziałam. Poszliśmy na kanapę do salonu i oglądaliśmy telewizję. Później Zayn musiał gdzieś wyjść ale nie powiedział gdzie. Miałam nadzieje że nie poszedł nikogo zabijać. Ja poszłam zrobić coś na obiad. Kiedy jedzenie się robiło, poszłam na górę, żeby poszukać czegoś na wyjście do klubu. Wybrałam czarne shorty z wysokim stanem i czarną koszulę która była dłuższa od shortów ale ja ją chyba podwinę i włożę w te spodenki zresztą jeszcze nie wiem. Wybrałam czarne lity które uwielbiam były czarne z ćwiekami. Po prostu boskie uwielbiam takie. Położyłam wszystko w łazience i zeszłam na dół dokończyć obiad. Kiedy nakładałam jedzenie na talerze. Do domu wszedł Zayn. Dał mi buziaka w usta oczywiście i poszedł na górę się przebrać. Po chwili był na dole i razem jedliśmy. Posprzątałam i chciałam wyjść z kuchnia ale Zayn pociągnął mnie na swoje kolana. Czy chciałam czy nie musiałam na nim usiąść.
-Co chcesz?-spytałam ze śmiechem.
-Ja nic.-powiedział z głupim uśmiechem i wstał trzymając mnie żebym nie spadłam. Wszedł na góre do pokoju i położył mnie na łóżku.

-Nawet o tym nie myśl.-powiedziałam ale on miał to gdzieś. Zaczął mnie łaskotać a ja się śmiałam krzycząc żeby mnie zostawił.  

sobota, 24 maja 2014

Rozdział 8

Otworzyłam oczy i nie wiedziałam o co chodzi. Przede mną siedział jakiś starszy koleś który coś pisał.
-O już się pani obudziła. To bardzo dobrze. Boli panią głowa?-zapytał
-Tak ale tylko trochę. Da się wytrzymać. Kim pan jest?-zapytałam.
-Pan Malik mnie wezwał bo przez dłuższy czas nie dało się pani obudzić. Z bardzo dużą siłą się pani uderzyła ale nie trzeba było szyć. Podałem pani lek przeciwbólowy i jak widać pomogło. Niech się pani nie martwi z dzieckiem też jest wszystko w porządku.-powiedział z uśmiechem na twarzy. Co? Jakie dziecko? O co tu chodzi? Ja nie mogę być w ciąży zwłaszcza z tym mordercą.
-Pan sobie żartuje prawda?-zapytałam.
-Przykro mi ale nie. Jestem pani w ciąży i to nie jest żadna pomyłka. Musi pani uważać na siebie żeby donosić ciąże.-powiedział z troską w głosie. Znając Zayn to pewnie mnie zabije za tą ciąże, każe mi je usunąć. Ale pomimo że to jego dziecka i nie powstało z miłości urodzę je, będę kochała i nie pozwolę skrzywdzić go Zaynowi.
-A czy on o tym wie?-zapytałam.
-Tak musiałem pana Malika poinformować. Przykro mi ale muszę już iść. Proszę iść do ginekologa i chodzić na wizyty. Proszę to jest recepta niech pani kupi sobie te witaminy.-powiedział. Widać było że mi współczuję a kto by nie współczuł.
-Dobrze dziękuje. Do widzenia.-powiedziałam i wygodnie się położyłam. Położyłam ręce na swoim brzuchu i zaczęłam go głaskać.
-Nie martw się nic ci się nie stanie. Mamusia cię obroni.-zaczęłam rozmawiać z moim dzieckiem. Sama nie wiem kiedy się rozpłakałam. Do pokoju wszedł Zayn a ja mu się przyglądałam.
-Czego chcesz?-spytałam.
-Nie tym tonem suko.-powiedział.-Chcesz to dziecko?-zapytał siadając na łóżku.
-Co to za pytanie? Ja nie mam wyboru a nawet gdybym miała to i tak urodzę to dziecko. Co pewnie go nie chcesz co? No ale cóż jest już za późno. Czy chcesz to dziecko czy nie ono już jest i nie ma mowy o aborcji ostrzegam.-powiedziałam nie usunę tej ciąży. Jeśli on nie chce tego dziecka to jego sprawa. Najlepiej niech da mi spokój. Bo jak będzie mnie tak bił i rzucał o ściany to chyba naprawdę stracę to dziecko.
-Ok tylko spytałem tak. Zresztą ja nie wiem czy chce to dziecko czy nie.-powiedział jakby rozmawiał o tym które buty ma kupić. Co za idiota.
-A powinieneś.-powiedziałam.-Czy pomimo tego że jestem w ciąży zamierzasz mnie bić i w ogóle?-spytałam.
-Nie. Przecież nie zabije własnego dziecka. Może i zabijam innych ale nie swoich bliskich.-powiedział. Nie wiem czemu to zrobiłam ale usiadłam i przytuliłam się do Zayna. Najgorsze było to że pomimo tego co mi zrobił zaczęłam go lubić a może i go pokochałam sama już nie wiem. Potrzebowałam czyjegoś wsparcia a nie wyrzutów i innych rzeczy.-Obiecaj że nie zrobisz naszemu dziecku krzywdy. Proszę cię.-powiedziałam i co chwilę ocierałam łzy z policzków. Nawet nie wiem kiedy zaczęły mi spływać po policzkach.
-Tak obiecuję. Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Nie zrobię ci ani dziecku krzywdy. Wiesz to wydaje się chore ale ja ciebie kocham i to dziecko chyba też. Bardzo się o ciebie martwiłem kiedy zemdlałaś i nie obudziłaś się.-mówił to z taką czułością że nie mogłam w to uwierzyć. A kiedy mówił o dziecku położył dłoń na moim brzuchu. Znów się do niego przytuliłam tylko że teraz mocniej.-Kocham cię.-powiedział po chwili. A mnie zatkało przecież to nie możliwe.
-Wiesz ja chyba też cię kocham.-powiedziałam sama nie wiem dlaczego. Przybliżył swoją twarz i pocałował mnie tak delikatnie jakbym miała się zaraz rozpłynąć. To był jeden z najczulszych pocałunków jakie kiedyś w życiu miałam. Kiedy przestaliśmy się całować. Położyłam się na łóżku i zrobiłam miejsce dla Zayna. On wstał i wyciągnął rękę w moją stronę. Chwyciłam jego rękę i wstałam z łóżka. Poszliśmy do innego pokoju o wiele większego, przytulniejszego i ogólnie.

-Od dziś to jest nasza sypialnia.-powiedział Zayn. Weszliśmy do łóżka położyliśmy się na nim. Ja wtuliłam się w Zayna i nie wiem kiedy zasnęłam.

Rozdział 7

Obudziłam się przez jakiś hałas na dole. Wstałam z łóżka i wyszła z pokoju najciszej jak umiałam. Stanęłam przy schodach tak by nikt mnie nie zobaczył i żebym wszystko widziała. Miałam dobry widok korytarza, salon, kuchnia. Jakiś koleś w lokach i ten z klubu Liam chyba o ile pamiętam. Oby dwoje wnieśli jakiegoś chłopaka do salonu który był cały we krwi i ledwo przytomny. Zayn siedział sobie na fotelu jak gdyby nigdy nic i nie chciał pomóc tego chłopaku. Było dużo hałasu bo każdy krzyczałam. Kiedy się uspokoili ten w lokach się odezwał.
-Pierdolony bachor rzucał się na nas jak nie wiadomo co. A zwłaszcza do mnie bo stwierdził ze jego laska zdradziła mnie ze mną. Co z nim robimy?-zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem a mnie aż ciarki przeszły. Jej dziewczyna tego chłopaka go zdradziła z tym kolesiem. On pewnie chciał tylko sprawiedliwości a ten idiota pobił go do nieprzytomności. Biedaczek dosyć że cierpiał po zdradzie ukochanej to jeszcze go pobili. Byleby go tylko nie zabijali a już zwłaszcza na moich oczach.
-A przeleciałeś jego dziewczynę?-zapytał śmiejąc się Liam.
-Widać ten idiota jej nie zaspokajał.-powiedział ten w lokach też się śmiejąc i kopnął tego chłopaka w brzuch a on zaczął jęczeć. Zayn śmiał się razem z nimi.
-Dobra co chcesz z nim zrobić?-spytał Zayn kiedy cała 3 się uspokoiła.
-Nie wiem może najpierw się z nim trochę zabawiły a później zabijemy. Znaczy się umrzeć to on umrze tylko wiesz o co chodzi.-odpowiedział Zaynowi ten w lokach a on przytaknął.
-To może weźmiemy go do piwnicy?-spytał Liam.
-Świetny pomysł a ty jak uważasz Harry?-powiedział Zayn i zapytał kolegę. A więc ten w lokach ma na imię Harry. Świetnie. Wzięli chłopaka i zanieśli go gdzieś nie wiem co się działo później bo weszłam do pokoju. Nie mogłam oddychać. Oni są jacyś nie normalni. Powinni się leczyć. Poszłam po jakieś ubrania i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Musiałam przygotować się psychicznie i dopiero wtedy mogłam zejść na dół. Nie mogłam przestać myśleć o tym biednym chłopaku który jest na dole z tymi psychicznymi kolesiami. A co jeśli go zabili? Tak się zamyśliłam że prawie spadłabym ze schodów. Na szczęście zdążyłam złapać się obręczy. Schodziłam powoli żeby się uspokoić kiedy zeszłam zobaczyłam że Zayn znów siedzi na tym fotelu co wtedy.
-O już wstałaś. Fajnie poznasz moich kumpli.-powiedział kiedy siadałam na kanapie. No nie ja nie chcę ich poznać a co jeśli pobiją mnie tak jak tego chłopaka? Nie nie. Rozglądałam się dookoła i zobaczyłam krew w tym samym miejscu gdzie był ten chłopak. Zatkałam sobie usta ręką żeby nie zacząć krzyczeć.
-Czyja to krew?-spytałam kiedy się uspokoiłam.
-To nie twoja sprawa nie interesuj się.-powiedział wkurzony. Postanowiłam już się nie odzywać żeby nie oberwać. Poza tym wiedziałam doskonale czyja to krew. Po chwili ktoś wszedł do salonu. Odwróciłam się i zobaczyłam Liama który również się we mnie wpatrywał tak jak ja w niego.
-To jest mój kumpel Liam.-powiedział Zayn
-Wiem.-powiedziałam nie zastanawiając się nad swoją wypowiedzią.
-Tak? A skąd go znasz, kochanie?-zapytał ciekawy Zayn.
-No jak skąd przedstawiłeś nas sobie w klubie.-szybko odpowiedziałam. Na szczęście to była prawda więc się nie wkopałam.-Nie pamiętasz?-spytałam. Kurwa jak ja jestem głupia. Muszę się nauczyć trzymać język za zębami.
-A no tak racja. Ale pamiętasz to? Przecież poznałaś Liama jak byłaś już nieźle pijana.-powiedział.
-No ja już tak mam pomimo że jestem pijana nawet bardzo pamiętam wiele rzeczy.-powiedziałam. Co ja robię rozmawiam sobie z nimi a właściwie z nim jak z koleżanką. Ja naprawdę jestem jakaś głupia.
-Dobrze wiedzieć.-powiedział Zayn i zaczął śmiesznie poruszać brwiami ale mi nie było do śmiechu. Cały czas myślami byłam gdzie indziej a mianowicie co się dzieje z tym chłopakiem. Czy on jeszcze żyje? Po chwili usłyszeliśmy strzał. Zayn powiedział kurwa a dalej to już nie wiem po pobiegłam prosto do piwnicy zobaczyć co się stało. Musiałam być szybsza od nich żeby mnie nie złapali. Na moje szczęście byłam prędzej od nich. Weszłam do przypadkowych drzwi i zobaczyłam że ten chłopak jeszcze żyje. A więc ta kula nie była w niego ale pewnie zaraz dostanie następną.
-Twoje ostatnie życzenie?-spytał ten psychol.
-Pierdol się.-odpowiedział mu ostatkami sił ten chłopak który leżał w kałuży krwi. Po chwili dostał kulkę w głowę. Nie mogłam uwierzyć on zginął na moich oczach a ja mu nawet nie pomogłam. Nie patrząc na tego całego Harrego podbiegłam do tego chłopaka zobaczyć czy naprawdę nie żyje bo nie mogłam w to uwierzyć. To była prawda on naprawdę zginął a ten koleś stal sobie jak gdyby nigdy nic. Po chwili przyszedł Zayn z Liamem ja cały czas klęczałam przed tym chłopakiem. Zayn do mnie podszedł i siłą odciągnął mnie od tego chłopaka.
-On g-o-o za-b-i-i-ł.-zaczęłam się jąkać. Nie mogłam w to uwierzyć. Wyszliśmy z tej piwnicy a Zayn zaczął na mnie krzyczeć.

-Po chuj tam biegłaś? Prosił cię ktoś?-zaczął na mnie tak strasznie krzyczeć i rzucił mną o ścianę jakbym była jakąś lalką. Tak bardzo uderzyłam głową o ścianę. Czułam że leci mi krew. Nie wiem co się stało bo straciłam przytomność. Pamiętam tylko bardzo silny ból głowy.

Rozdział 6

Otworzyłam oczy i zauważyłam że jestem w jakiejś piwnicy w dodatku się przywiązana do krzesła a na ustach mam taśmę. No super ciekawe za co teraz mam karę. Byłam tak zamyślona że nie zauważyłam jak ktoś wchodzi. Wiedziałam bardzo dobrze kto to.
-Przyniosłem ci coś do jedzenia.-powiedział podchodząc do mnie. O jak miło pan Zayn się zlitował i przyniósł mi jedzenie. Wielbić go. Podszedł do mnie i odkleił taśmę z moich ust. Chciał włożyć mi kanapkę do buzi ale ja ją zamknęłam. Nie chciałam nic od niego. Zwłaszcza od niego.
-Masz to zjeść!! Nie jadłaś nic od trzech dni!! Kurwa masz to jeść!!-krzyczał na mnie był oczywiście wkurzony ale to nie nowość. Przynajmniej wiem ile tu jestem. Kiedy nie chciałam otworzyć buzi powiedział.-Dobra skoro tak się bawisz.-powiedział i na siłą otworzył mi buzię i zaczął do niej wpychać kanapki. Gdy to robił czułam się jak nic nie warte gówno. Przychodził i karmił mnie tak codziennie a ja psychicznie nie mogłam już wytrzymać. Musiałam stamtąd wyjść. Dziś też tak było lecz gdy chciał zakleić mi buzię powiedziałam.
-Zaczekaj!! Czego chcesz? Co mam zrobić żeby stąd wyjść? –spytałam czym zwróciłam uwagę Zayna.
-Hm interesujące. Mówisz bardzo konkretnie, kochanie.-powiedział i usiadł blisko mnie na innym krześle które wcześniej stało w kącie.
-Dobra do rzeczy. Czego chcesz?-spytałam.
-Mam kilka warunków.-powiedział a ja przytaknęłam głową żeby kontynuował.-Nie możesz mi pyskować ani wtrącać w nie swoje sprawy. Musisz mnie szanować, nie możesz podnosić na mnie ręki. To ja podejmuję decyzję i mówię co możesz a czego nie możesz robić. Nie możesz robić tego co chcesz. Najpierw musisz zapytać mnie. Jeśli będziesz posłuszna i będziesz mnie słuchać. Będziesz mieć więcej swobody. Rozumiesz czy coś jeszcze ci wytłumaczyć?-zapytał.
-Czyli mam rozumieć że nie mam prawa do własnego życia?-zapytałam zszokowana.
-Dokładnie tak.-powiedział z uśmiechem.
-Czyli bez twojej zgody nie mam prawa iść do parku na spacer?-zadałam kolejne pytanie.
-Jeśli ci pozwolę to możesz a jeśli nie to nie możesz. Jeśli będziesz nieposłuszna czeka cię kara. Wybieraj albo takie warunki albo ta piwnica.-powiedział. Nie chce się zgadzać ale nie mam wyjścia a w tej piwnicy nie chce zostać.
-Ok zgadzam się ale wypuść mnie już stąd.-powiedziałam choć nie byłam pewna swojej decyzji. Zayn się uśmiechnął i najpierw rozwiązał moje ręce a potem nogi. Poczułam wielką ulgę. Szłam powoli bo nie miałam siły. Gdy wyszliśmy z piwnicy stanęłam przy jednej ścianie.
-Mogę iść się położyć źle się czuje.-zapytałam Zayna żeby później nie mieć problemów.
-Tak możesz.-powiedział a mi zachciało się śmiać lecz tego nie zrobiłam. Po pierwsze miałabym przesrane u Zayna a po drugie nie miałam siły ledwo stałam. Jak tak ma wyglądać moje życie to ja chyba podziękuje. Kiedy chciałam odejść Zayn przygwoździł mnie do ściany.

-O co chodzi?-spytałam bo nie wiedziałam co znowu chcę. Naprawdę potrzebuje chwili odpoczynku bo zaraz padnę. Bez słowa wpił się w moje usta a ja nie mając wyjścia oddałam pocałunek. Kiedy skończył pozwolił mi odejść. Poszłam na górę i gdy weszłam do pokoju rzuciłam się na łóżko. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 

Rozdział 5

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Ta osoba za drzwiami była bardzo niecierpliwa. Byłam strasznie obolała przez Zayna i trochę mi zajęło dojście do drzwi. Otworzyłam je i z wrażenia rozchyliłam lekko usta. Stał tam Zayn jak gdyby nigdy nic z tym swoim głupim uśmieszkiem. Chciałam zamknąć drzwi ale on popchnął je tak że wleciałam na ścianę i wszedł sobie. -Ładnie to tak ode mnie uciekać, kochanie?-spytał przejeżdżając swoim palcami po moim policzku a ja się wzdrygnęłam. Bałam się go, czułam wstręt do niego, byłam smutna z powodu tego co zrobił bo przed tym gwałtem pomimo że bił mnie trochę go polubiłam. Ale teraz niestety wszystko się zmieniło. -Wyjdź stąd nikt cię tu nie zapraszał.-powiedziałam bo chciałam żeby stąd wyszedł i dał mi spokój. -Mam dzisiaj dobry dzień więc go nie psuj. Zabierz swoje rzeczy które potrzebujesz i wychodzimy bo nie mam czasu.-powiedział i poszedł do salonu. On jest nienormalny. -Nic nie będę brała bo nigdzie się nie wybieram i jedyną osobą która stąd wyjdzie będziesz TY!!-zaczęłam krzyczeć bo miałam tego typa serdecznie dość. -Chcesz oberwać?-spytał kiedy wstał i zaczął się do mnie zbliżać. Ja ze strachu i wstrętu cofałam się do tyłu. -Czego ty ode mnie chcesz?-spytałam zrozpaczona i zjechałam po ścianie na dół. -Nie sprawiaj kłopotów a będzie ok.-powiedział i usiadł na ziemi naprzeciw mnie. -Tak? Jakoś wczoraj nic nie zrobiłam a potraktowałeś mnie gorzej niż jakąś dziwkę. Zayn zgwałciłeś mnie!!-zaczęłam krzyczeć chyba nie jest ze mną najlepiej bo kiedy to powiedziałam do Zayna dopiero to do mnie doszło tak naprawdę i rozpłakałam się bo nie mogłam wytrzymać. -Wiem poniosło mnie. Przepraszam.-powiedział. No nie on jest chyba nie normalny jakiś zgwałcił mnie i myśli że jak mnie przeprosi to co w ramiona mu się rzucę. On jest śmieszny. -Ty jesteś jakiś nienormalny!! Idź się leczyć!! Poniosło cię więc mnie zgwałciłeś?! Słyszysz się?! Było trzeba się wyżyć na tym co się wkurzył a nie na mnie!!-krzyczałam cały czas musiałam mu powiedzieć wszystko co czuję i w ogóle niech ma chociaż wyrzuty sumienia. Ale kiedy spojrzałam na Zayna straciłam już pewność siebie. Teraz to ja byłam przerażona. Widać było że jest strasznie wkurzony pewnie na mnie. On jest wkurzony za to że powiedziałam prawdę? Litości. -Ja się postaram hamować i w ogóle ale ty musisz się zmienić, podporządkować mi. Nie cierpię sprzeciwu.-powiedział. Czy do niego nie dociera że mam go dość? -Nie będę się zmieniać ani cię słuchać!!-krzyknęłam. -Chciałem po dobroci ale skoro z tobą się nie da to ok.-powiedział i podszedł do mnie. Bo kiedy krzyczałam to wstałam i chodziłam. W ręce miał jakąś białą szmatkę. Chciałam mu uciec ale nie zdążyłam bo przytrzymał mój nadgarstek. Przyłożył mi tą szmatkę do twarzy a ja czułam że odpływam wpadając w ręce Zayna.

Rozdział 4

Postanowiłam zignorować tego barmana i porządnie się napić żeby zapomnieć o wszystkim a zwłaszcza o Zaynie. Piłam sobie to wszystko z tych szklanek miałam to gdzieś że Zayn będzie zły. Kiedy byłam już nie źle pijana podszedł do nas jakiś chyba kumpel Zayn. O ile dobrze pamiętam miał na imię Liam. Tak chyba tak. Nie interesowało mnie co chciał. Dużo wypiłam i źle się czułam ale kiedyś piłam więcej i tak się nie czułam. Czułam że coś jest nie tak. Było chyba jakoś po 1 w nocy. Do Zayna prawie w ogóle się nie odzywałam. Poza tym on rozmawiał z kumplem a ja nie chciałam im przeszkadzać. Nie chcę wiedzieć co Zayn by mmi zrobił. Ciekawe co u Cassie. Pewnie się martwi ale ja nie mam jak się z nia skontaktować. -Dobra my będziemy już szli.-odezwał się Zayn ja nie chciałam iść. Nie chciałam być z nim sam na sam.-Dalej zbieraj się.-odezwał się. Chciałam coś powiedzieć ale przypomniałam sobie co Zayn mówił przed wyjściem. Wstałam chyba jednak za szybko bo kręciło mi się w głowie. Gdyby nie Zayn już bym pewnie leżałam pod stołem. Jakoś tak się dziwnie czułam nie wiedziałam o co tu w ogóle chodzi. Zayn chwycił mnie za nadgarstek i wyszliśmy z klubu. Mimo że byłam na powietrzu nie czułam się lepiej. Ten idiota wsadził mnie do samochodu i odjechaliśmy. Później byliśmy pod jego domem. Wyszłam szybciej niż on z auta nie chciałam żeby mnie dotykał. Po chwili byłam już w domu ale tak mi się kręciło w głowie że musiałam oprzeć się o ścianę. Zayn do mnie podszedł, oderwał od ściany i trzymał. -Chodź na górę.-powiedział i wziął mnie na ręce. -Puść mnie ja nie chcę!!-krzyczałam ale on miał to gdzieś. Tak bardzo krzyczałam że kiedy na nie spojrzał z karcącą twarzą natychmiast się zamknęłam. Wszedł do sypialni i rzucił mnie na łóżko. Nie miałam siły się bronić bo cały świat mi wirował. Nie chciałam się sprzeciwiać bo wiedziałam że oberwę. Zaczął mnie całować bo twarzy później zjechał na szyje. Kiedy zaczął ściągać mi sukienkę nie pamiętam co było potem bo chyba straciłam przytomność. Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Chwila gdzie ja jestem. Później wszystko do mnie doszło byliśmy w klubie mi się strasznie kręciło w głowie później pojechaliśmy do domu Zayn zaniósł mnie do sypialni i o kurwa więcej już nie pamiętam. Chwila gdzie są moje ciuchy? Pomimo bólu głowy podniosłam się i rozejrzałam po pokoju wszędzie leżały moje ubrania. Przecież powinna mieć je na sobie. A tymczasem nie miałam nic. W moich oczach zebrały się łzy ale nie pozwoliłam im wypłynąć. Nie dam temu chujowi satysfakcji. Poszłam wziąć prysznic ubrałam się w legginsy i długi sweter i położyłam się na łóżko. Nie chciałam go widzieć. W ogóle ja już nic nie chciałam. Leżałam chyba jakąś godzinę patrząc w sufit kiedy wszedł on. Ja nawet na niego nie patrzyłam. -Jak tam po wczorajszych wydarzeniach?-spytał i podszedł do mnie. Pochylił się i chciał mnie pocałować ale ja odchyliłam głowę w drugą stronę. Chwycił mnie za włosy tak żebym patrzyła na niego.-Może tak grzeczniej? Nie umiesz się zachować? Mam cię nauczyć?-zaczął zadawać pytania a ja za każdym razem dostawałam w twarz. -Daj mi spokój idioto. Jeszcze ci mało?-zapytałam i pozwoliłam żeby łzy płynęły mi po policzkach. -Ty suko nie będziesz tak do mnie mówić!!!-zaczął na mnie krzyczeć. -A właśnie że będę. Spierdalaj stąd nikt cię tu nie zapraszał więc łaskawie wyjdź.-powiedziałam nie interesując się konsekwencjami. -Co ty sobie wyobrażasz?!-powiedział a ja kilka razy dostałam jeszcze w twarz. Mój płacz przerodził się w szloch. Nie spodziewałam się tego ale on mnie zgwałcił. Kiedy we mnie wchodził zrobił to bardzo mocno specjalnie żeby zadać mi ból. Krzyczałam żeby przestał ale mnie nie słuchał, błagam, prosiłam ale to nic nie dało. Kiedy skończył ubrał się i wyszedł. Ja cały czas płakałam. Nie chciałam tego ale on i tak mnie nie słuchał. Postanowiłam wstać ubrać się w coś i uciec stąd. Kiedy już się ubrałam musiałam znaleźć swoje klucze od domu znalazłam je. Wyszłam po cicho z pokoju później na dół i na szczęście udało mi się wyjść z tego przeklętego domu. Po godzinie byłam pod domem nie miałam siły ale cieszyłam się że mu uciekłam. Weszłam do domu, usiadłam na kanapę w salonie i z braku sił zasnęłam na tej kanapie.