wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 12

Po 15 minutach byliśmy pod domem. Wysiadłam z auta, weszłam do domu i skierowałam się do salonu
-Co się stało?-spytałam zdenerwowana.
-Nie wiem jak ci to powiedzieć.-powiedział drapiąc się po karku.
-Może normalnie i bez owijania w bawełnę?-spytałam a raczej zaproponowałam.
-Jesteś pewna że chcesz wiedzieć?-spytał.
-Tak mów już proszę cię.-powiedziałam ale tego co po chwili usłyszałam się nie spodziewałam.
-Twoja przyjaciółka Cassie nie żyje.-powiedział.
-Co? Ale jak to? Co się stało?-zaczęłam panikować a po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
-Ona przedawkowała narkotyki.-powiedział a ja nie mogłam w to uwierzyć.
-Co? Dlaczego tak kłamiesz? Ona nigdy nie brała narkotyków.-mówiłam w szoku. Może on chcę mnie oszukać? Chociaż gdyby to był żart już by mi powiedział.
-Wpadła w złe towarzystwo i tak się to skończyło. Dawała sobie w żyłę ale przedawkowała.
-To nie prawda gdyby tak było powiedziałaby mi o tym że ma problemy.
-Miała problemy finansowe, pożyczyła kasę u niewłaściwych osób, nie mogła tego spłacić później uzależniła się od narkotyków a że nie miała pieniędzy zaczęła się sprzedawać.-powiedział. Przecież to nie może być prawda. Cassie dziwką nie wierzę w to. Ona taka  nie jest a właściwie nie była przecież wszystko sobie mówiłyśmy. Mogła mi powiedzieć pomogłabym jej. Zaczęłam szarpać Zayna nie wiem dlaczego.
-Powiedz że to nie prawda! Rozumiesz?! Powiedz że kłamałeś?!-powiedziałam krzycząc. Zayn odciągnął mnie od siebie, schwycił mnie za ramiona i zaczął mną potrząsać.
-Uspokój się taka jest prawda. Musisz to zrozumieć ona stoczyła się na dno.-mówił a ja wyrwałam się mu o dziwo i poszłam na górę do sypialni. Położyłam się na łóżku tyłem do drzwi i skuliłam się w kłębek. To nie może być prawda, ona nie mogła umrzeć. Cassie dziwką? Nie wierzę w to. Nie wierzę że dla narkotyków zrobiła te wszystkie rzeczy. To kłamstwa, tylko po co Zayn miałby kłamać? No właśnie. Moja przyjaciółka staczała się a ja nwet jej nie pomogłam, nie porozmawiałam z nią. Przez te wszystkie wydarzenia straciłam z nią kontakt. Byłam tak zamyślona i zapłakana że nie usłyszałam jak Zayn wszedł do środka. Zayn usiadł na łóżku i zaczął mnie głaskać po głowie.
-Już dobrze, uspokój się.-powiedział. Było mi głupio bo nie potrzebnie na niego naskoczyłam. Usiadłam na łóżku i przytuliłam się do Zayna. Potrzebowałam czyjegoś wsparcia, miłości, poczucia bezpieczeństwa zwłaszcza po stracie Cassie.
-Przepraszam Zayn nie chciałam cię tak potraktować ale nie mogę zrozumieć że Cassie nic mi nie powiedziała o swoich problemach.-powiedziałam odsuwając się od Zayna.-Ty mnie nie zostawisz tak jak ona? Nie będziesz mnie okłamywał tylko mówił prawdę tak? Będziesz ze mną szczery? Obiecasz? Nie chcę zostać sama.-powiedziałam i znów przytuliłam się do Zayna tylko mocniej. Nie chciałam żeby kolejna osoba mnie zostawiła.

-Obiecuję wszystko będzie dobrze. Uspokój się. Wszystko będzie dobrze. Połóż się i odpocznij.-powiedział i położył mnie na łóżko, przykrył kołdrą i głaskał po głowie. Strasznie bolała mnie głowa od tego płaczu i po chwili już spałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz