Po 15 minutach byliśmy pod domem. Wysiadłam z auta,
weszłam do domu i skierowałam się do salonu
-Co się stało?-spytałam zdenerwowana.
-Nie wiem jak ci to powiedzieć.-powiedział drapiąc się
po karku.
-Może normalnie i bez owijania w bawełnę?-spytałam a
raczej zaproponowałam.
-Jesteś pewna że chcesz wiedzieć?-spytał.
-Tak mów już proszę cię.-powiedziałam ale tego co po
chwili usłyszałam się nie spodziewałam.
-Twoja przyjaciółka Cassie nie żyje.-powiedział.
-Co? Ale jak to? Co się stało?-zaczęłam panikować a
po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
-Ona przedawkowała narkotyki.-powiedział a ja nie
mogłam w to uwierzyć.
-Co? Dlaczego tak kłamiesz? Ona nigdy nie brała
narkotyków.-mówiłam w szoku. Może on chcę mnie oszukać? Chociaż gdyby to był
żart już by mi powiedział.
-Wpadła w złe towarzystwo i tak się to skończyło.
Dawała sobie w żyłę ale przedawkowała.
-To nie prawda gdyby tak było powiedziałaby mi o tym
że ma problemy.
-Miała problemy finansowe, pożyczyła kasę u
niewłaściwych osób, nie mogła tego spłacić później uzależniła się od narkotyków
a że nie miała pieniędzy zaczęła się sprzedawać.-powiedział. Przecież to nie
może być prawda. Cassie dziwką nie wierzę w to. Ona taka nie jest a właściwie nie była przecież
wszystko sobie mówiłyśmy. Mogła mi powiedzieć pomogłabym jej. Zaczęłam szarpać
Zayna nie wiem dlaczego.
-Powiedz że to nie prawda! Rozumiesz?! Powiedz że
kłamałeś?!-powiedziałam krzycząc. Zayn odciągnął mnie od siebie, schwycił mnie
za ramiona i zaczął mną potrząsać.
-Uspokój się taka jest prawda. Musisz to zrozumieć
ona stoczyła się na dno.-mówił a ja wyrwałam się mu o dziwo i poszłam na górę
do sypialni. Położyłam się na łóżku tyłem do drzwi i skuliłam się w kłębek. To
nie może być prawda, ona nie mogła umrzeć. Cassie dziwką? Nie wierzę w to. Nie
wierzę że dla narkotyków zrobiła te wszystkie rzeczy. To kłamstwa, tylko po co
Zayn miałby kłamać? No właśnie. Moja przyjaciółka staczała się a ja nwet jej
nie pomogłam, nie porozmawiałam z nią. Przez te wszystkie wydarzenia straciłam
z nią kontakt. Byłam tak zamyślona i zapłakana że nie usłyszałam jak Zayn
wszedł do środka. Zayn usiadł na łóżku i zaczął mnie głaskać po głowie.
-Już dobrze, uspokój się.-powiedział. Było mi głupio
bo nie potrzebnie na niego naskoczyłam. Usiadłam na łóżku i przytuliłam się do
Zayna. Potrzebowałam czyjegoś wsparcia, miłości, poczucia bezpieczeństwa
zwłaszcza po stracie Cassie.
-Przepraszam Zayn nie chciałam cię tak potraktować
ale nie mogę zrozumieć że Cassie nic mi nie powiedziała o swoich
problemach.-powiedziałam odsuwając się od Zayna.-Ty mnie nie zostawisz tak jak
ona? Nie będziesz mnie okłamywał tylko mówił prawdę tak? Będziesz ze mną
szczery? Obiecasz? Nie chcę zostać sama.-powiedziałam i znów przytuliłam się do
Zayna tylko mocniej. Nie chciałam żeby kolejna osoba mnie zostawiła.
-Obiecuję wszystko będzie dobrze. Uspokój się.
Wszystko będzie dobrze. Połóż się i odpocznij.-powiedział i położył mnie na
łóżko, przykrył kołdrą i głaskał po głowie. Strasznie bolała mnie głowa od tego
płaczu i po chwili już spałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz