niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 10

-Zayn puść mnie, muszę iść się przebrać.-jęczałam nad uchem Zayna specjalnie.
-A co będę z tego mieć? W życiu nie ma nic za darmo.-powiedział.
-Daj mi spokój i zejdź ze mnie. Tak ładnie cię proszę.-powiedziałam.
-Dobra puszcze cię ale zrobisz co będę chciał.-powiedział.
-Nie. Nie ma mowy.-powiedziałam a on znów zaczął mnie łaskotać. Bez przerwy ledwo co łapałam oddech.
-Zgoda zrobię co będziesz chciał ale zostaw mnie.-powiedziałam przez śmiech.
-I mówisz bardzo konkretnie, kochanie.-powiedział i zaczął mnie całować. Po chwili przestał i powiedział.- Później to dokończymy, a teraz idź się ubrać.-kiedy ze mnie zszedł i położył się obok mnie ja usiadłam a później chciałam wstać ale wcześniej on klepnął mnie w tyłek. Postanowiłam się nie odwracać i zignorować to. Poszłam do łazienki, zamknęłam drzwi i wzięłam szybki prysznic. Gdy skończyłam owinęłam się ręcznikiem i posmarowałam swoje ciało czekoladowym balsamem do ciała. Ubrałam się i stanęłam przed lustrem, podwinęłam koszulę i zaczęłam przyglądać się swojemu brzuchowi prawie nie było go widać był płaski jak na razie. Zrobiłam sobie makijaż i podkręciłam końcówki swoich włosów. Kiedy skończyłam, wyszłam z łazienki a Zayn znów leżał na łóżku tylko był już przebrany.
-No widzę że warto było czekać.-powiedział Zayn wstając z łóżka i podchodząc do mnie.
-Ty też jesteś niczego sobie.-powiedziałam oblizując swoje usta.
-Ja cię błagam nie kuś mnie.-powiedział i objął mnie w talii. Zaczął mnie całować a ja oddawałam pocałunki. Postanowiłam to zakończyć za nim przerodziło by się to w coś innego.
-Może już iść?-spytałam.
-Tak chodź idziemy.-powiedział i wziął moją rękę w swoją. Zeszliśmy na dół ale nie wyszliśmy drzwiami wejściowymi tylko poszliśmy w głąb korytarza na parterze i wyszliśmy przez jakieś drzwi. Były to drzwi od garażu. Zayn miał dużo samochodów. Wsiedliśmy do czarnego Land Rovera, który był bardzo ładny z zewnątrz ale w wewnątrz był jeszcze ładniejszy.
-Podoba ci się?-spytał Zayn kiedy zobaczył że przyglądam się jego wozowi
-Tak jest bardzo ładny.-powiedziałam a Zayn wyjechał z garażu, musiał jeszcze otworzyć bramę i takie tam.-Jedziemy do tego samego klubu co wtedy?-spytałam.
-Nie wiem jak chcesz możemy tam jechać.-powiedział.
-Mi to obojętne. Jedź gdzie chcesz.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do Zayna. Zayn tylko przytaknął i przyśpieszył.
-A ty nie zabijesz się w tych butach?-zapytał i spojrzał się na mnie ale tylko chwilę bo po chwili wrócił wzrokiem na ulicę.
-Nie chodziłam nawet w wyższych, chociaż te nie należą do zwykłych czy jednych z niższych.-powiedziałam.- Ja praktycznie zawsze chodzę w obcasach są dla mnie najwygodniejsze no i są ładne.
-Z tym się zgodzę ale czy są wygodne to nie wiem nigdy w nich nie chodziłem.-powiedział a ja wybuchłam śmiech. Po jakiś 15 minutach byliśmy pod klubem ale to nie był ten sam co wtedy. Zayn zaparkował, ja odpięłam pas i wysiadłam. Zayn do mnie podszedł złapał mnie za rękę i udaliśmy się do wejścia. Była kolejka ale Zayn nie zwracał na nią uwagi. Ludzie schodzili nam z drogi czyżby aż tak bali się Zayna? Zayn przywitał się z ochroniarzem i weszliśmy do środka. Ludzie tańczyli i widać było że świetnie się bawią. Miałam ochotę się napić ale niestety nie mogłam. Poszliśmy do baru a barman podał mi sok z kiwi, który był bardzo dobry. Zayn sobie pił jakiegoś drinka czy coś. Ciekawe jak wrócimy do domu. Poszliśmy trochę potańczyć, później do baru i po jakiś trzech godzinach chcieliśmy wyjść z klubu. Zayn trochę wypił ale nie wyglądał na pijanego. Kiedy chcieliśmy wyjść jakiś chłopak wleciał na Zayn i oblał go jakimś napojem. Nie przeprosił go tylko zaczął się śmiać. Widać było że jest pijany. Kiedy podniósł głowę od razu spoważniał i tak jakby wytrzeźwiał.
-Przepraszam nie chciałem.-powiedział ale Zayn był tak wkurzony że chwycił go za koszulkę i wyszedł z nim z klubu. Ja nie czekając na nic wyszłam zaraz za nimi. Zayn zaciągnął go na tyłu klubu i zaczął bić. Jej, przecież ten chłopak wylał na niego napój, chociaż z drugiej strony śmiał się. Ja też bym się wkurzyła gdyby ktoś mnie oblał i zaczął się ze mnie śmiać. Nie chciałam oberwać więc się nie odzywałam. Ten chłopak był już nieźle pobity i z niektórych części ciała leciała mu krew. Nie mogłam tak stać przecież on go zaraz zabije. Podeszłam do nich i złapałam się za ramię Zayna.
-Zayn przestań! Zaraz go zabijesz! Puść go!-krzyczałam.
-No i bardzo dobrze właśnie o to chodzi.-powiedział zły.
-Przecież on wylał na ciebie tylko sok! Proszę nie zabijaj go!-nadal krzyczałam.
-Dobra teraz ci odpuszczę ale jeszcze pogadamy.-powiedział do tego chłopaka który zwijał się z bólu i splunął na niego. Odsunął się od niego i spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Chodź jedziemy do domu.-powiedział i złapał mnie za rękę.
-Mam rozumieć że zabijesz tego chłopaka?-zapytałam kiedy już siedzieliśmy w samochodzie.
-Nie wiem jeszcze co mu zrobię ale nie ujdzie mu to na sucho. Powinien przepraszać mnie na kolanach za to że wylał na mnie sok ani się śmiać.-powiedział ale ja nie chciałam już się odzywać. Po 15 minutach byliśmy już pod domem bo Zayn jechał szybko. Weszliśmy do domu a Zayn wziął mnie na ręce jak pannę młodą i zaniósł mnie na górę. Wszedł do pokoju i położył mnie na łóżku.
-Pamiętasz co powiedziałaś zanim wyszliśmy na imprezę?-spytał i zawisł nade mną.
-Nie pamiętam.-odpowiedziałam.

-Ty wiesz o co chodzi. Nie udawaj, kochanie.-powiedział i przybliżył swoją twarz do mojej. Zaczął mnie namiętnie całować a ja oddawałam jego pocałunki. Byłam tak zajęta pocałunkami Zayna że nie wiem kiedy byliśmy już bez ubrań. Zayn spojrzał na mnie jakby pytając o zgodę co wydawało mi się śmieszne ja się tylko uśmiechnęłam. Wszedł we mnie powoli i delikatnie ale po chwili przyśpieszył swoje ruchy. Kiedy oboje osiągnęliśmy to co chcieliśmy wtuleni w siebie zasnęliśmy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz