Kiedy weszłam do domu zobaczyłam jakieś kartki
porozrzucane na korytarzu, butelki po alkoholu w salonie też były.
-Niezła tu była impreza.-powiedziałam śmiejąc się.
-No tak się złożyło, przyszedł Liam i razem
szukaliśmy takiej jednej teczki z ważnymi dokumentami a że nie mogliśmy jej znaleźć
i szukaliśmy wszędzie to po drodze rozrzucaliśmy te niepotrzebne.-powiedział
drapiąc się po karku.
-A przy okazji chcieliście się rozluźnić?-zapytałam
nadal się uśmiechając.
-No tak jakoś wyszło.-powiedział.
-Ok zanieś Conora na górę a ja to
posprzątam.-powiedziałam.
-Wolę zajmować się dzieckiem niż sprzątać więc
idę.-powiedział a ja znów zaczęłam się śmiać. Wróciłam do korytarza,
przykucnęłam i zaczęłam zbierać te wszystkie kartki. Były tam różne faktury,
umowy i takie inne. Szczerze nie wiedziałam że Zayn ma jakąś firmę. Kiedy
pozbierałam wszystkie kartki z korytarza, poszłam do salonu. Najpierw
wyrzuciłam butelki a później znów zaczęłam zbierać kartki. Tam też były
faktury, umowy ale były jakieś teczki a w nich dane różnych osób, ich zdjęcia i
były zapisane dużymi liczbami różne sumy. Ciekawe o co tu chodzi. Wole się nie
wtrącać dla własnego dobra. Wzięłam te wszystkie kartki i zaniosłam do gabinetu
Zayna. Zrobiłam dziecku mleko i poszłam na górę. Weszłam do pokoju Zayn i Conor
leżeli na łóżku. Podeszłam do łóżka i wzięłam dziecko na ręce. Usiadłam na łóżku,
wygodnie ułożyłam dziecko na rękach i zaczęłam go karmić. Kiedy skończyłam,
przebrałam dziecko i uśpiłam. Poszłam po jakieś ciuchy do siebie i wzięłam prysznic.
Gdy wychodziłam w drzwiach stanął Zayn.
-Może skorzystamy z okazji że dziecko śpi?-zapytał
poruszając brwiami.
-Nie dzięki.-powiedziałam i wyminęłam go. Położyłam się
i chciałam iść spać bo byłam zmęczona ale Zayn położył mnie na plecach i zawisł
nade mną.
-Nie daj się prosić.-powiedział i zaczął całować
mnie po szyji.
-Zayn zejdź ze mnie.-jęknęłam.-Jestem
zmęczona.-dodałam.
-Poświęć mi chwilkę no proszę.-powiedział.
-Kiedy indziej jak będziesz grzeczny teraz zejdź ze
mnie.-powiedziałam.
-No zgódź się,-jęknął.
-Zachowujesz się jak dziecko jesteś bardziej
natrętny niż Conor. Mam nadzieję że nie odziedziczy tego po tobie.-powiedziałam
śmiejąc się
-Nie śmiej się ze mnie.-powiedział i zaczął mnie
łaskotać. Ja się śmiałam.-Cicho bo obudzisz dziecko.-dodał.
-To przestań mnie łaskotać.-powiedziałam a on zaczął
mnie łaskotać jeszcze bardziej. Ja śmiałam się jeszcze bardziej ale on zatkał
mi usta ręką. Nie mogłam wytrzymać brzuch już mnie bolał od tego śmiania. Żeby przestał
zaczęłam kiwać głową a on od razu przestał.
-Czyli co przekonałem cię?-zapytał z głupim
uśmieszkiem. Ja nic nie odpowiedziałam. Zaczął mnie całować a ja oddawałam
pocałunki kiedy chciał ściągnąć mi bluzkę usłyszałam płacz.
-Zayn zejdź ze mnie Conor płacze.-powiedziałam a
Zayn ze mnie zszedł. Wstałam i poszłam do pokoju synka. Podeszłam do łóżeczka i
wyciągnęłam dziecko.
-Co się stało?-spytałam troskliwym głosem.-Nie płacz,
mama już do ciebie przyszła.-powiedziałam i utuliłam dziecko. Po 15 minutach
Conor zasnął, położyłam go do łóżeczka i poszłam do sypialni.
-No nareszcie ile można czekać?-spytał i wyciągnął
ręce w moją stronę.
-Uśpienie dziecka nie jest proste.-powiedziałam
siadając na Zaynie.
-Ale już śpi. Zajmijmy się sobą.-poweidział.
-Robisz coś jutro?-spytałam.
-Nie nie wiem. Czemu pytasz?
-Tak pytam. Jak sprzątałam te kartki na dole
zauważyłam różne teczki i dane różnych osób po co ci one?-spytałam a Zayn się spiął.
-Czemu tam grzebałaś?-spytał.
-Jak czemu przecież sprzątałam to co miałam zamknąć
oczy?-spytałam.
-Nie masz racje. To dane osób które wiszą mi
kasę.-powiedział.
-A już rozumiem.-powiedziałam.-To na czym
skończyliśmy?-spytałam specjalnie żeby sprowokować Zayna. On obrócił nas tak że
teraz to on wisiał na mnie. Kiedy skończyliśmy, wtuleni w siebie zasnęliśmy.