Obudziłam się o dziwo wypoczęta i szczęśliwa nie
wiedzieć czemu. W ogóle byłam cały uśmiechnięta. Co mi jest. Ja już chyba
wariuję. Zayn nie było. Pomimo że wczoraj rozmawialiśmy chyba normalnie to nie
ufałam mu. Przecież wiem do czego jest zdolny. Wstałam z łóżka. O dziwo moje
rzeczy już tu były. Wzięłam krótkie shorty, bluzkę z krótkim rękawem i poszłam wziąć
prysznic. Kiedy skończyłam ubrałam się, uczesałam włosy i zrobiłam sobie luźne
koka. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Nie byłam głodna więc chciałam iść do
salonu. Pooglądać telewizję chyba jeśli go nie spytam to nic się nie stanie a
poza tym go chyba nie ma może gdzieś poszedł. Szłam sobie kiedy nagle ktoś
chwycił mnie w talii i zatkał buzię ręką. Strasznie się wystraszyłam ale po
chwili ta osoba odwróciła mnie przodem do siebie. Okazało się że był to Zayn. Nawet
go nie słyszałam gdy szedł za mną.
-Cześć skarbie.-powiedział zdejmując swoją rękę z
mojej twarzy i pocałował mnie w kącik ust.
-Jej ale się wystraszyłam. Nie rób tak więcej bo
chyba umrę na zawał serca.-powiedziałam.
-Nie przesadzaj.-powiedział. Łatwo mu mówić. Zayn
złapał moją rękę i prowadził do salonu. Usiadł na kanapie ale mi nie pozwolił.
Usadził mnie bokiem do siebie na swoich kolanach. Siedzieliśmy sobie w ciszy
ale musiałam zadać Zaynowi to pytanie.
-Czy ten chłopak nadal jest tam na dole w
piwnicy?-zapytałam.
-Nie. Nie ma go tam.-powiedział patrząc mi w oczy.
-Często zabijacie ludzie w twoim domu w
piwnicy?-zapytałam.
-Nie nie zawsze. Tylko tych co najbardziej nam
podlecą.-powiedział.
-To co takiego zrobił ten chłopak że twój kolega
musiał go tutaj przynieść i zabić w twojej piwnicy?-spytałam.
-Uderzył Harrego. Może tego nie widziałaś ale on
miał pod okiem siniaka bo ten młody go uderzył. Czym naraził się Harremu
zresztą nam też.-wytłumaczył.
-Czyli jak ja na przykład cię uderzę to narażę się tobie
i tym twoim kolegą i zabijecie mnie?-zadałam kolejne pytanie.
-Nie głuptasie. Sprawy pomiędzy tobą a mną to nasza sprawa
i nikt się nie wtrąca. Chłopaki nie mogą się wtrącać w to czy cię na przykład
bije, krzyczę, wyzywałam. To każdego sprawa osobista. Chłopaki rzadko odzywają się
do dziewczyn. To znaczy jakby na przykład przyszli tutaj Liam, Harry, Niall i
Louis ze swoim dziewczynami. To ty możesz się do nich odzywać ale nie przy nas.
Możecie iść do kuchni i tam pogadać. Nie możecie nam przeszkadzać w rozmowie a
tym bardziej rozmawiać razem z nimi. Chłopaki nie odzywają się do ciebie a ty
do nich. Ja też nie odzywam się do dziewczyn moich kumpli. Taka już jest
zasada. Czasem jak mamy dobry dzień albo coś to rozmawiamy ze sobą jak gdyby
nigdy nic. Rozumiesz?-wytłumaczył mi to spokojnie za co byłam wdzięczna.
-Tak rozumiem.-powiedziałam i w tym samym czasie
ktoś zadzwonił do drzwi.- Mogę?-spytałam a Zayn pokiwał głową i mnie puścił.
Zeszłam z jego nóg i poszłam w stronę drzwi. Gdy je otworzyłam zobaczyłam
jakiegoś blondyna ale chyba farbował włosy bo widać było ciemne odrosty. Chwile
się we mnie wpatrywał a po chwili rzucił się na mnie. Widać było w jego oczach
gniew. Błagałam w myślach żeby Zayn tutaj przyszedł. Ten blondyn trzasnął
drzwiami i przycisnął mnie do ściany ściskając za ramiona. Byłam bardzo
wystraszona i z moich oczu zaczęły płynąć łzy. On po chwili dał mi z pięści w
twarz. Czułam że z kąciku ust wypływa mi krew. Gdy chciał uderzyć mnie jeszcze
raz na korytarz wszedł Zayn który był bardzo rozwścieczony. Podszedł do
blondyna i to on dał mu dwa albo trzy razy z pięści w twarz. Odeszłam od ściany
i zaczęłam ciągnąć Zayn za ramie żeby zostawił tego blondyna bo może go zabić.
Zayn spojrzał na mnie a raczej na moją twarz i wkurzył się jeszcze bardziej.
Kiedy chciał się odwrócić znów do tego blondyna ja wtuliłam się w niego bo nie
chciałam oglądać jak robi mu krzywdę.
-Sory stary poniosło mnie nie chciałem zrobić jej
krzywdy. Byłem strasznie wkurwiony i tak wyszło.-odezwał się ten chłopak po
chwili. Ja się nie odzywałam bo Zayn powiedział że nie można a ja nie chciałam
oberwać jeszcze raz.
-Pojebało cię?! A co jak byś jej zrobił
krzywdę?-zaczął Zayn.- A poza tym nie przepraszaj mnie tylko ją bo to jej
zrobiłeś krzywdę.-powiedział. Nie spodziewałam się że to powie.
-Dobra dobra. Przepraszam nie chciałem zrobić ci
krzywdy. Naprawdę przepraszam.-powiedział i z tego co zauważyłam nie robił tego
tylko dla tego że Zayn mu kazał. Popatrzyłam na Zayn bo nie wiedziałam czy mogę
się odezwać. Zayn tylko kiwnął głową co uznałam za pozwolenie.
-Nic się nie stało. Jest ok.-odpowiedziałam.
-Dobra chodź do salonu a ty jak chcesz to idź do
łazienki sobie to umyć.-najpierw zwrócił się do kolegi a potem do mnie i
dotknął miejsca w które uderzył mnie ten blondyn. Ja nie czekając na nic
poszłam do łazienki i zmyłam sobie tą krew. Wzięłam szmatkę i wodę utlenioną i
poszłam do salonu żeby obmyć twarz tego blondyna. Bałam się że Zaynowi może się
to nie spodobać i że będzie na mnie zły. Weszłam do salonu i od razu spotkałam się
ze spojrzeniem Zayna. Kiedy podeszłam do blondyna Zayn to przemilczał więc
zapytałam czy mogę mu to umyć a on się zgodził. Kiedy skończyłam odniosłam
wszystko do łazienki, umyłam ręce i wróciłam do salonu. Usiadłam obok Zayn a on
od razu objął mnie ramieniem.
-Zapomniałem ci powiedzieć to jest Niall.-powiedział
do mnie Zayn. Ja tylko przytaknęłam głową. Po chwili znów się odezwał tylko tym
razem do Nialla.- Chodź do gabinetu musimy jeszcze coś obgadać.-powiedział i
oboje wstali i wyszli sobie a ja zostałam sama. Poszła do kuchni żeby napić się
soku. Wzięłam go sobie i usiadłam tyłem do wejścia na krześle. Siedziałam kiedy
nagle poczułam ręce na swojej tali. Wiedziałam że to Zayn bo poznałam jego
perfumy.
-Twój kolega już poszedł?-spytałam.
-Tak poszedł już. Chcesz iść wieczorem do klubu? Nie
będziesz piła oczywiście ale po prostu sobie wyjdziemy. Co ty na to?-zapytał.
-Możemy iść. A twoi kumple też będą?-zapytałam.
-Nie wiem pewnie tak.-powiedziałam. Poszliśmy na
kanapę do salonu i oglądaliśmy telewizję. Później Zayn musiał gdzieś wyjść ale
nie powiedział gdzie. Miałam nadzieje że nie poszedł nikogo zabijać. Ja poszłam
zrobić coś na obiad. Kiedy jedzenie się robiło, poszłam na górę, żeby poszukać
czegoś na wyjście do klubu. Wybrałam czarne shorty z wysokim stanem i czarną
koszulę która była dłuższa od shortów ale ja ją chyba podwinę i włożę w te
spodenki zresztą jeszcze nie wiem. Wybrałam czarne lity które uwielbiam były
czarne z ćwiekami. Po prostu boskie uwielbiam takie. Położyłam wszystko w
łazience i zeszłam na dół dokończyć obiad. Kiedy nakładałam jedzenie na
talerze. Do domu wszedł Zayn. Dał mi buziaka w usta oczywiście i poszedł na
górę się przebrać. Po chwili był na dole i razem jedliśmy. Posprzątałam i
chciałam wyjść z kuchnia ale Zayn pociągnął mnie na swoje kolana. Czy chciałam
czy nie musiałam na nim usiąść.
-Co chcesz?-spytałam ze śmiechem.
-Ja nic.-powiedział z głupim uśmiechem i wstał
trzymając mnie żebym nie spadłam. Wszedł na góre do pokoju i położył mnie na
łóżku.
-Nawet o tym nie myśl.-powiedziałam ale on miał to
gdzieś. Zaczął mnie łaskotać a ja się śmiałam krzycząc żeby mnie zostawił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz