sobota, 24 maja 2014

Rozdział 3

-Zayn proszę puść mnie to boli.-zaczęłam. -Której części z tego co powiedziałem ci wcześniej nie zrozumiałaś?!-spytał krzycząc był zły. Potrząsał mną jak jakąś lalką. -Wszystko zrozumiałam ale co ja mam tu robić? Ja się tu nudzę i dusze. Nie mam chwili prywatności.-powiedziałam. -Nie masz chwili prywatności?-spytał a ja przytaknęłam.-Ok to teraz będziesz miała jej aż za dużo.-powiedział i wziął mnie na swoje ramie jak jakiś worek ziemniaków. Krzyczałam żeby mnie puścił ale mnie nie słuchał. Po chwili schodziliśmy schodami na dół przez ciemny korytarz. W pewnej chwili Zayn się zatrzymał. Otworzył jakieś drzwi i wręcz rzucił mnie na materac który tam był i tak po prostu wyszedł zamykając drzwi na klucz. Szybko podbiegłam do drzwi i zaczęłam w nie kopać krzycząc przy tym a później zaczęłam błagać żeby otworzył drzwi na to wszystko odpowiedziała mi głucha cisza. Minęły chyba 3 dni. Sama już nie wiem czy to dzień czy noc. Siedzę tu jak kołek. Od tamtego zdarzenia Zayn nie przyszedł. Już niedługo popadnę chyba w depresję. Chce mi się pić, jestem głodna ale nikogo to nie interesuje. Nagle usłyszałam czyjeś kroki i przekręcanie klucza w drzwiach odwróciłam się tyłem do nich bo nie chciałam nikogo widzieć. Kiedy ta osoba weszła wiedziałam że to Zayn bo czułam jego perfumy. Przekręcił mnie przodem do niego, podniósł i wyszedł ze mną na rękach z tej piwnicy. Weszliśmy schodami na górę i później do sypialni. -Jest ranek prześpij się bo wieczorem wychodzimy do klubu.-zaczął i usiadł na skraju łóżka.-Chyba nauczyłaś się czegoś co nie, kochanie?-zapytał. Jak wypowiedział ostatnie słowa skrzywiłam się ale przytaknęłam żeby nie mieć problemów i żeby sobie poszedł. Na szczęście po chwili wyszedł a ja wygodnie ułożyłam się na łóżku i nawet nie wiedząc kiedy zasnęłam. Poczułam jakieś szarpanie więc otworzyłam swoje zaspane oczy. -Czas wstawać, kochanie. Ubierz się i wychodzimy.-powiedział i po chwili już go nie było. Nie chciałam tam iść ale wiedziałam że muszę bo inaczej oberwę. Wstałam z łóżka poszłam po jakąś sukienkę i bieliznę i do łazienki gdzie wzięłam prysznic. Kiedy skończyłam ubrałam się i pomalowałam. Przygotowałam się psychicznie i zeszłam na dół do salonu gdzie siedział Zayn na fotelu. Gdy mnie zobaczył oblizał swoje usta a mi zebrało się na wymioty. -No, no postarałaś się skarbie.-powiedział wstając ze swojego miejsca i podchodząc do mnie. Pomimo że byliśmy sami objął mnie w tali władczo żeby pokazać kim jestem a mi się to nie podobało wcale.-Masz się mnie słuchać i nie pyskować bo inaczej sobie pogadamy. Jasne?-spytał i chwycił mój podbródek bardzo mocno. Ja szybko pokiwałam głową a on się chytrze uśmiechnął. Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy. Po jakiś 15 minutach byliśmy już pod klubem. Gdy zaparkował, wysiedliśmy z auta a on znów władczo mnie objął i poszliśmy w stronę wejścia. Zayn przywitał się z ochroniarzem weszliśmy. Poszliśmy do pustego stolika chwile później przyszedł do nas barman. Zayn zamówił dla siebie i oczywiście wybrał za mnie i dał mu jakąś paczuszkę czy coś. Dla własnego dobra wolałam się nie wtrącać. Po chwili tego barmana już nie było. Zayn rozsiadł się wygodnie i przyciągnął mnie do swojego boku. Po 5 minutach barman przyniósł kilka szklanek a kiedy odchodził spojrzał na mnie i miał przepraszający wyraz twarzy. Kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz