poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 11

Obudziłam się i zobaczyłam obok siebie śpiącego Zayna. Leżał na brzuchu z głową na poduszce. Wstałam cicho z łóżka żeby go nie obudzić, poszłam po jakieś ciuchy a potem do łazienki, wziąć prysznic. Kiedy byłam już ubrana zeszłam na dół zrobić śniadanie. Robiłam kanapki bo nie zbyt umiem gotować kiedy poczułam jak ktoś się do mnie przytula.
-Cześć skarbie.-powiedział.
-No hej. Już wstałeś?-spytałam.
-Nie mogłem spać bo nie miałem przy sobie swojego misia którego ciągle bym do siebie tulił.-powiedział.
-Nie masz kaca?-spytałam.
-Nie bo wczoraj nie wypiłem dużo tylko trochę.-powiedział, ja odwróciłam się, wzięłam talerz z kanapkami z blatu kuchennego i podałam go Zaynowi.
-Proszę zrobiłam śniadanie. Sorki że tylko to ale nie jestem zbyt dobra w kuchni.-powiedziałam i usiadłam sobie na blacie kuchennym naprzeciw Zayna który stał.
-Może w kuchni nie ale w czymś innym jesteś bardzo, bardzo dobra.-powiedział i zaczął jeździć swoją ręką w górę i dół mojego uda.
-Zayn przestań. Weź tą rękę.-powiedziałam i zdjęłam rękę Zayna ze swojej nogi.
-Dobra, dobra nie dąsaj się tylko jedz.-powiedział i chciał włożyć mi kanapkę do ust. Ja odepchnęłam jego rękę.
-Nie chcę.-powiedziałam.
-No proszę cię zjedz chociaż jedną.-powiedział i po raz kolejny chciał włożyć mi do ust kanapkę. Tym razem otworzyłam buzię i Zayn mnie karmił. Kiedy skończył jeść poszedł na górę się ubrać, ja w tym czasie posprzątałam i poszłam do salonu pooglądać telewizję. Po chwili Zayn się do mnie dołączył. Oglądaliśmy jakiś nudny film kiedy zaczął dzwonić telefon Zayna.
-Halo?-powiedział.-No cześć. Stało się coś? Tak mniej więcej. A czemu pytasz? Co? Ale jak to przedawkowała? Żartujesz sobie?-zadawał pytania. Ciekawe o co chodzi.-Ale kiedy? Kto ją znalazł? Dobra dzięki za info, nara.-powiedział i rozłączył się. Byłam ciekawa kto dzwonił i o co chodzi ale bałam się zapytać. Zayn wstał i wyszedł. Po chwili przyszedł z butelką whisky i szklanką. Zaczął sobie pić w ogóle się do mnie nie odzywając.
-Stało się coś czy jak że się do mnie nie odzywasz?-spytałam.
-Nie nic się nie stało. Po prostu jestem wkurzony i to dlatego.-powiedział i przytulił mnie do siebie.- Może pojedziemy na jakieś zakupy albo coś?-zapytał.
-Ale po co? Potrzebujesz czegoś czy jak?-spytałam.
-Nie ja nie ale pomyślałem że może ty czegoś potrzebujesz.
-Wiesz w sumie możemy pojechać. Nie możemy cały czas siedzieć w domu.-powiedziałam.-A kupisz mi lody?-spytałam.
-No jak będziesz grzeczna to się zobaczy.-powiedział ale po chwili dodał.-Nie, no pewnie że ci kupię.
-No to możemy jechać.-powiedziałam. Po jakieś godzinie byliśmy w centrum. Ja nic nie chciałam ani nie potrzebowałam ale Zayn się uparł i kupił mi sukienkę. Ja chciałam tylko lody. Kiedy szliśmy oglądając wystawy podszedł do nas jakiś chłopak z dziewczyną.
-Cześć Zayn.-odezwał się ten chłopak.
-Cześć Louis. Co tam?-zapytał. A więc to jest Louis, jeden z jego przyjaciół. Pamiętam jak kiedyś o nim wspominał.-Kochanie to jest Eleonor.-powiedział przerywając tym samym rozmowę z kolegą. Louis przedstawił mnie swojej dziewczynie a po chwili my się do siebie uśmiechnęłyśmy.
-Dobra my będziemy szli. Na razie.-powiedział Louis i po chwili jego i jego dziewczyny już nie było.
-Dobra chodź idziemy.-powiedział Zayn i uśmiechnął się do mnie. Chyba o czymś zapomniał.
-A co z moimi lodami? Zapomniałeś o nich?-spytałam.
-A no tak racja, chodź kupię ci te lody i jedziemy do domu.-powiedział. Chwilę później byliśmy już w aucie a ja jadłam swojego loda który był pyszny.
-Chcesz trochę?-zapytałam.
-Nie dzięki.-odpowiedział.
-Jesteś jakiś dziwny.-odezwałam się po chwili.
-Jak przyjedziemy do domu musimy porozmawiać.-powiedział a ja się wystraszyłam.
-Coś się stało? Zrobiłam coś złego?-zapytałam.

-Nie nic złego nie zrobiłaś. Musimy porozmawiać na inny temat którym jest pewna osoba.-oznajmił. Super niech będzie jeszcze bardziej tajemniczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz