Obudziłam się i zobaczyłam obok siebie śpiącego
Zayna. Leżał na brzuchu z głową na poduszce. Wstałam cicho z łóżka żeby go nie
obudzić, poszłam po jakieś ciuchy a potem do łazienki, wziąć prysznic. Kiedy
byłam już ubrana zeszłam na dół zrobić śniadanie. Robiłam kanapki bo nie zbyt
umiem gotować kiedy poczułam jak ktoś się do mnie przytula.
-Cześć skarbie.-powiedział.
-No hej. Już wstałeś?-spytałam.
-Nie mogłem spać bo nie miałem przy sobie swojego
misia którego ciągle bym do siebie tulił.-powiedział.
-Nie masz kaca?-spytałam.
-Nie bo wczoraj nie wypiłem dużo tylko
trochę.-powiedział, ja odwróciłam się, wzięłam talerz z kanapkami z blatu
kuchennego i podałam go Zaynowi.
-Proszę zrobiłam śniadanie. Sorki że tylko to ale
nie jestem zbyt dobra w kuchni.-powiedziałam i usiadłam sobie na blacie
kuchennym naprzeciw Zayna który stał.
-Może w kuchni nie ale w czymś innym jesteś bardzo,
bardzo dobra.-powiedział i zaczął jeździć swoją ręką w górę i dół mojego uda.
-Zayn przestań. Weź tą rękę.-powiedziałam i zdjęłam
rękę Zayna ze swojej nogi.
-Dobra, dobra nie dąsaj się tylko jedz.-powiedział i
chciał włożyć mi kanapkę do ust. Ja odepchnęłam jego rękę.
-Nie chcę.-powiedziałam.
-No proszę cię zjedz chociaż jedną.-powiedział i po
raz kolejny chciał włożyć mi do ust kanapkę. Tym razem otworzyłam buzię i Zayn
mnie karmił. Kiedy skończył jeść poszedł na górę się ubrać, ja w tym czasie
posprzątałam i poszłam do salonu pooglądać telewizję. Po chwili Zayn się do
mnie dołączył. Oglądaliśmy jakiś nudny film kiedy zaczął dzwonić telefon Zayna.
-Halo?-powiedział.-No cześć. Stało się coś? Tak
mniej więcej. A czemu pytasz? Co? Ale jak to przedawkowała? Żartujesz
sobie?-zadawał pytania. Ciekawe o co chodzi.-Ale kiedy? Kto ją znalazł? Dobra
dzięki za info, nara.-powiedział i rozłączył się. Byłam ciekawa kto dzwonił i o
co chodzi ale bałam się zapytać. Zayn wstał i wyszedł. Po chwili przyszedł z
butelką whisky i szklanką. Zaczął sobie pić w ogóle się do mnie nie odzywając.
-Stało się coś czy jak że się do mnie nie
odzywasz?-spytałam.
-Nie nic się nie stało. Po prostu jestem wkurzony i
to dlatego.-powiedział i przytulił mnie do siebie.- Może pojedziemy na jakieś
zakupy albo coś?-zapytał.
-Ale po co? Potrzebujesz czegoś czy jak?-spytałam.
-Nie ja nie ale pomyślałem że może ty czegoś
potrzebujesz.
-Wiesz w sumie możemy pojechać. Nie możemy cały czas
siedzieć w domu.-powiedziałam.-A kupisz mi lody?-spytałam.
-No jak będziesz grzeczna to się zobaczy.-powiedział
ale po chwili dodał.-Nie, no pewnie że ci kupię.
-No to możemy jechać.-powiedziałam. Po jakieś
godzinie byliśmy w centrum. Ja nic nie chciałam ani nie potrzebowałam ale Zayn się
uparł i kupił mi sukienkę. Ja chciałam tylko lody. Kiedy szliśmy oglądając
wystawy podszedł do nas jakiś chłopak z dziewczyną.
-Cześć Zayn.-odezwał się ten chłopak.
-Cześć Louis. Co tam?-zapytał. A więc to jest Louis,
jeden z jego przyjaciół. Pamiętam jak kiedyś o nim wspominał.-Kochanie to jest
Eleonor.-powiedział przerywając tym samym rozmowę z kolegą. Louis przedstawił
mnie swojej dziewczynie a po chwili my się do siebie uśmiechnęłyśmy.
-Dobra my będziemy szli. Na razie.-powiedział Louis
i po chwili jego i jego dziewczyny już nie było.
-Dobra chodź idziemy.-powiedział Zayn i uśmiechnął się
do mnie. Chyba o czymś zapomniał.
-A co z moimi lodami? Zapomniałeś o nich?-spytałam.
-A no tak racja, chodź kupię ci te lody i jedziemy
do domu.-powiedział. Chwilę później byliśmy już w aucie a ja jadłam swojego
loda który był pyszny.
-Chcesz trochę?-zapytałam.
-Nie dzięki.-odpowiedział.
-Jesteś jakiś dziwny.-odezwałam się po chwili.
-Jak przyjedziemy do domu musimy
porozmawiać.-powiedział a ja się wystraszyłam.
-Coś się stało? Zrobiłam coś złego?-zapytałam.
-Nie nic złego nie zrobiłaś. Musimy porozmawiać na
inny temat którym jest pewna osoba.-oznajmił. Super niech będzie jeszcze
bardziej tajemniczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz