środa, 28 maja 2014

Rozdział 14

Wyszłam z pokoju i podeszłam do schodów. Zayn stał nad jakimś pobitym chłopakiem a Liam stał obok i wszystkiemu się przyglądał.
-Masz forsę?-zapytał zły Zayn.
-Nie mam.-powiedział.-powiedział a Zayn kopnął go w brzuch a ja się wzdrygnęłam.
-To ile mam czekać? 100 lat? Jesteś śmieszny.-powiedział Zayn i znów kopnął tego chłopaka jeszcze dwa razy i powiedział:
-A to za wczoraj.-podniósł go za koszulkę i zaczął okładać pięściami po twarzy. Nie mogłam znieść tego widoku. Zbiegłam ze schodów czym zwróciłam uwagę trzech mężczyzn. Zayn nadal trzymał tego chłopaka.
-Zayn co ty robisz?! Zostaw go, zrobisz mu krzywdę!-powiedziałam.
-Nie wtrącaj się.-powiedział i znów dał temu chłopakowi w twarz. Weszłam pomiędzy tego chłopaka a Zayna.
-Proszę cię przestań.-powiedziałam.
-Zejdź mi z drogi. Zasłużył sobie to teraz oberwie. Odejdź albo ty też oberwiesz.—powiedział zły. Ja cały czas tam stałam.
-Nie.-powiedziałam.
-Czego nie rozumiesz w zdaniu „Zejdź mi z drogi”? Skoro nie rozumiesz to ci wytłumaczę.-powiedział, złapał mnie za ramiona, przycisnął do ściany.
-Zayn puść mnie bo zrobisz mi krzywdę.-powiedziałam, byłam przestraszona. Nie czekając na nic uderzył mnie w twarz. Czułam w kąciku ust krew. Przyłożyłam palec i zobaczyłam że to rzeczywiście krew. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
-Liam weź ją na górę.-powiedział Zayn i mnie puścił. Liam podszedł do mnie wziął mnie za ramiona i wszedł ze mną na górę. Wepchnął mnie do pokoju jak jakieś śmieci, trzasnął drzwiami i zamknął je na klucz.
-Super lepiej być nie może.-powiedziałam pod nosem. Poszłam do łazienki aby zobaczyć się w lustrze. Miałam cały fioletowy policzek i zaschniętą krew. Wzięłam szmatkę i namoczyłam ją po czym wytarłam krew z twarzy. Na początku chciałam zrobić sobie makijaż żeby zakryć siniaka ale stwierdziłam że Zayn powinien widzieć co mi zrobił. Wyszłam z łazienki, podeszłam do okna i otworzyłam je było zimno ale nie chciało mi się iść po jakąś bluzę. Patrzyłam na przestrzeń za oknem ale zbyt dużo nie widziałam. Było zielono i w ogóle ale prawie w ogóle nie było widać żadnych ludzi ani niczego rzadko kiedy.
-Po co się wtrącałaś?-odezwał się głos za mną. Przerażona odwróciłam się i zobaczyłam że przede mną stoi Zayn.
-Nie twój interes, odsuń się.-powiedziałam i chciałam odejść ale Zayn złapał mnie za ramię.

-Nie zapominasz się? To że jesteś w ciąży nie znaczy że tamte zasady które powiedziałem ci na początku już nie obowiązują.-powiedział zły. Zaczęłam się szarpać, niespodziewanie potknęłam się i uderzyłam głową o kant łóżka. Nie wiem co stało się później bo straciłam przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz