Wyszłam z pokoju i podeszłam do schodów. Zayn stał
nad jakimś pobitym chłopakiem a Liam stał obok i wszystkiemu się przyglądał.
-Masz forsę?-zapytał zły Zayn.
-Nie mam.-powiedział.-powiedział a Zayn kopnął go w
brzuch a ja się wzdrygnęłam.
-To ile mam czekać? 100 lat? Jesteś
śmieszny.-powiedział Zayn i znów kopnął tego chłopaka jeszcze dwa razy i
powiedział:
-A to za wczoraj.-podniósł go za koszulkę i zaczął
okładać pięściami po twarzy. Nie mogłam znieść tego widoku. Zbiegłam ze schodów
czym zwróciłam uwagę trzech mężczyzn. Zayn nadal trzymał tego chłopaka.
-Zayn co ty robisz?! Zostaw go, zrobisz mu
krzywdę!-powiedziałam.
-Nie wtrącaj się.-powiedział i znów dał temu
chłopakowi w twarz. Weszłam pomiędzy tego chłopaka a Zayna.
-Proszę cię przestań.-powiedziałam.
-Zejdź mi z drogi. Zasłużył sobie to teraz oberwie.
Odejdź albo ty też oberwiesz.—powiedział zły. Ja cały czas tam stałam.
-Nie.-powiedziałam.
-Czego nie rozumiesz w zdaniu „Zejdź mi z drogi”?
Skoro nie rozumiesz to ci wytłumaczę.-powiedział, złapał mnie za ramiona,
przycisnął do ściany.
-Zayn puść mnie bo zrobisz mi krzywdę.-powiedziałam,
byłam przestraszona. Nie czekając na nic uderzył mnie w twarz. Czułam w kąciku
ust krew. Przyłożyłam palec i zobaczyłam że to rzeczywiście krew. Popatrzyłam
na niego z niedowierzaniem.
-Liam weź ją na górę.-powiedział Zayn i mnie puścił.
Liam podszedł do mnie wziął mnie za ramiona i wszedł ze mną na górę. Wepchnął
mnie do pokoju jak jakieś śmieci, trzasnął drzwiami i zamknął je na klucz.
-Super lepiej być nie może.-powiedziałam pod nosem.
Poszłam do łazienki aby zobaczyć się w lustrze. Miałam cały fioletowy policzek
i zaschniętą krew. Wzięłam szmatkę i namoczyłam ją po czym wytarłam krew z
twarzy. Na początku chciałam zrobić sobie makijaż żeby zakryć siniaka ale
stwierdziłam że Zayn powinien widzieć co mi zrobił. Wyszłam z łazienki,
podeszłam do okna i otworzyłam je było zimno ale nie chciało mi się iść po
jakąś bluzę. Patrzyłam na przestrzeń za oknem ale zbyt dużo nie widziałam. Było
zielono i w ogóle ale prawie w ogóle nie było widać żadnych ludzi ani niczego
rzadko kiedy.
-Po co się wtrącałaś?-odezwał się głos za mną.
Przerażona odwróciłam się i zobaczyłam że przede mną stoi Zayn.
-Nie twój interes, odsuń się.-powiedziałam i
chciałam odejść ale Zayn złapał mnie za ramię.
-Nie zapominasz się? To że jesteś w ciąży nie znaczy
że tamte zasady które powiedziałem ci na początku już nie
obowiązują.-powiedział zły. Zaczęłam się szarpać, niespodziewanie potknęłam się
i uderzyłam głową o kant łóżka. Nie wiem co stało się później bo straciłam
przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz