środa, 28 maja 2014

Rozdział 16

6 miesięcy później
To już ósmy miesiąc jeszcze tylko jeden i dziecko się urodzi. Z Zaynem czasem się kłócimy, ja zazwyczaj obrywam ale nie tak mocno żeby wylądować w szpitalu. Nawet gdybym chciała nie mam gdzie pójść a już zwłaszcza z dzieckiem. Nie wiem czy to chłopiec czy dziewczynka chce się dowiedzieć kiedy je urodzę. Czasem Zayn i jego kumple przynoszą tu jakiś ludzi ale ja wole się w to nie wtrącać dla własnego dobra. Mam parę siniaków na ciele ale na szczęście z dzieckiem jest wszystko w porządku.           Czasem już nie wyrabiam ale muszę być silna dla dziecka. Zayna nie było w domu a ja musiałam iść do lekarza. Nie chciałam do niego dzwonić bo na pewno byłby zły. Ubrałam się i wyszłam z domu. Szłam przez parku i przyglądałam się dzieciom które bawiły się na placu zabaw a ich matki biegały za nimi żeby nic im się nie stało. Na samą myśl o moim dziecku uśmiech sam cisnął mi się na usta. Pól godziny później byłam u lekarza, który powiedział że wszystko w porządku a po godzinie byłam w domu. Kiedy weszłam i zamknęłam drzwi, poszłam do salonu gdzie siedział Zayn.
-Gdzie byłaś?-spytał wkurzony.
-Byłam u lekarza.-odpowiedziałam.
-Pozwoliłem ci?-zapytał.
-Nie, nie było cię a ja musiałam iść na wizytę a nie chciałam do ciebie dzwonić żeby ci nie przeszkadzać.-powiedziałam.
-Tyle czasu byłaś u lekarza? Lepiej powiedz prawdę.-powiedział wstając, zaczął iść w moją stronę ale nie podszedł do mnie.
-Przecież mówię prawdę. Zanim tam doszłam i przyszłam to trochę minęło.-powiedziałam. Podszedł do mnie i mocno popchnął mnie na ścianę.-Dlaczego to zrobiłeś?-spytałam kładąc rękę na brzuch bo strasznie mnie zaczął boleć od tego popchnięcia. A Zayn jak gdyby nigdy nic uderzył mnie w twarz. Sama nie wiem kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy.
-Nie odzywaj się nie pytana.-warknął-To jest nauczka następnym razem czekaj aż ja zadzwonię albo wrócę do domu.-powiedział, schwycił mnie za ramiona i popchnął mnie w stronę schodów. Nie spodziewałam się tego i wleciałam na nie bokiem. Uderzając brzuchem o schody. Strasznie mnie bolał i bałam się że coś stało się dziecku.-No dalej na co czekasz? Spieprzaj na górę bo jak ja ci pomogę to możesz się nie pozbierać.-powiedział a ja powoli wstałam i weszłam na górę do pokoju. Położyłam się na łóżku bokiem i skuliłam się w kłębek. Ten brzuch tak strasznie mnie bolał. Musiałam napić się wody. Wiedziałam że Zayn mi jej nie przyniesie bo podczas ciąży rzadko kiedy mi pomagał. Pomimo ogromnego bólu brzucha wyszłam z pokoju ale zaczęło strasznie kręcić mi się w głowie. Nie złapałam się barierki i przewróciłam się na schody spadając z nich. Czułam że coś było nie tak. Na szczęcie Zayn przyszedł żeby zobaczyć co się stało.
-Ty krwawisz.-powiedział a ja się wystraszyłam. Nie mogę stracić tego dziecka.
-Zabierz mnie do szpitala, proszę cię.-powiedziałam błagalnym głosem. Zayn wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Pół godziny później byliśmy w szpitalu. Powiedziałam lekarzowi że spadłam ze schodów i krwawię a on zdecydował że zrobi mi cesarkę. Mnie to nie obchodziło chciałam tylko żeby mojemu dziecku nic się nie stało. Zawieźli mnie na salę i zrobili cesarkę. W pewnym momencie usłyszałam płacz dziecka to była najpiękniejsza rzecz na świecie.
-Urodziła pani pięknego, zdrowego i dużego chłopca.-powiedział lekarz i podał mi dziecko. Mój synek był taki piękny ale musieli go zabrać na badania a mnie przewieźli na salę. Zayna nie było ale może nawet to dobrze. Byłam strasznie zmęczona i poszłam spać. Obudził mnie czyjś głos.
-Proszę pani przyniosłam pani synka.-powiedziała pielęgniarka.
-Dobrze dziękuje.-odpowiedziałam.
-No cześć synku.-powiedziałam kiedy miałam synka na rękach a pielęgniarka wyszła.-Co tam? Dobrze cię traktowali jak mamusi nie było?-zaczęłam do niego gadać ale nie słuchał mnie bo chyba zasnął. Jej jak ja sobie poradzę przecież nie wiem jak zajmować się takim małym dzieckiem.
-Cześć. Dziecko już się urodziło?-zapytał gdy wszedł Zayn do pokoju. Widać było że był skacowany. Czyli jak jego dziecko się rodziło on był na imprezce dobrze się bawił i zabawiał się z jakimiś dziwkami nie ma co super. Nie odzywałam się do niego miałam żal. To przez niego wylądowałam w szpitalu.-Jest zdrowe?
-Tak Zayn twój syn jest zdrowy urodził się wczoraj kiedy ty bawiłeś się w klubie z jakimiś dziwkami. Bądź tak miły i wyjdź.-powiedziałam. Jak wyjdę ze szpitala wyprowadzę się od niego mam pieniądze jeszcze po rodzicach. Uśpię jego czujność i wyjadę gdzieś. Chyba bez niego dam sobie radę lepiej niż z nim.
-Daj mi dziecko.-powiedział.
-Po co? Przecież go nie chcesz on cię nie interesuje.-powiedziałam.
-Daj dziecko to mój syn tak samo jak twój też mam do niego prawo.-powiedział.
-On teraz śpi nie dam ci go bo się obudzi.
-Dobra zaczekam aż się obudzi.-powiedział i usiadł sobie na krześle. Przyszedł lekarz i powiedział że wieczorem możemy już wyjść.
-Mógłbyś pojechać do domu po ciuchy które tam są?-spytałam.
-Tak pojadę po nie.-powiedział i podszedł do mnie ucałował dziecko i poszedł. Mam do niego wielki żal bo nie był ze mną tylko mnie zdradzał z jakimiś dziwkami. Kocham go a on jak mi się odpłaca? No właśnie. Po jakieś godzinie znów przyszedł. Dałam mu dziecko i poszłam się ubrać kiedy wróciłam podeszłam do Zayna.
-Daj mi go muszę go ubrać.-powiedziałam a on mi go podał.-Jak w ogóle damy mu na imię?-spytałam ubierając dziecko na łóżku.
-Nie wiem szczerze nie myślałem na tym.-powiedział drapiąc się po karku.-A może Zayn junior.-powiedział.
-Zayn nie będziemy tak mówić do dziecka. Może Conor Malik? Co ty  na to?-zapytałam.
-Może być, fajne to imie.-powiedział.
-I co już jesteś gotowy żeby jechać do domu Conor?-spytałam synka.
-Tak jestem jedźmy już mamusiu.-Zayn zaczął udawać głos dziecka a ja zaczęłam się śmiać. Poszliśmy po wypis i po chwili byliśmy już w aucie.

-Żeby była jasność nie zdradziłem cię. Pojechałem do domu się napić bo miałem wyrzuty sumienia i myślałem że tobie albo dziecku coś się stało. Przepraszam.-powiedział. Może mówił prawdę? Zobaczymy jak teraz się będzie zachowywał. Po 15 minutach byliśmy pod domem, wysiadłam z auta i chciałam wyciągnąć Conorka ale Zayn powiedział że on to zrobi. Więc ja poszłam w stronę domu a Zayn za mną. Weszłam do domu i zobaczyłam…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz