Obudziłam się przez mocne walenie w drzwi. Było
ciemno więc chyba jeszcze noc. Zayna nie było może to on tylko zapomniał kluczy?
Tylko dlaczego tak wali? Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Podeszłam do drzwi i
otworzyłam je. To był Zayn ale nie zachowywał się tak jak wcześniej. Otworzył
szerzej drzwi tak że bym się przewróciła ale schwycił mnie za ramiona, bardzo
mocno. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Trzasnął drzwi tak że aż się zatrzęsłam i
przycisnął mnie do ściany. Był pijany było od niego czuć że pił.
-Zayn puść mnie, zrobisz mi krzywdę, zostaw. O co ci
w ogóle chodzi?-spytałam lekko drżącym głosem.
-Nie udawaj głupiej. Czemu się kurwa
puszczasz?-zapytał nieźle wkurzony.
-Co? Ja? Chyba ci się coś pomyliło. A nawet gdyby
jak miałabym cię zdradzić jak nie wychodzę z tego domu a jak już wychodzę to z
tobą. W ogóle kto ci takich głupot nagadał. Widać że ten ktoś ma nie po kolei w
głowie.-powiedziałam.- Puść mnie to boli.
-Przepraszam nie wiem dlaczego w to uwierzyłem.
Kumpel mi powiedział a że byłem już trochę pijany to jak idiota w to
uwierzyłem. Żałuję że to zrobiłem nie chciałem ci zrobić krzywdy
przepraszam.-powiedział i widać było że naprawdę żałował.
-Ok rozumiem ale nie możesz mnie przyciskać do
ściany i oskarżać o zdradę.-powiedziałam.
-Dobra jeszcze raz przepraszam idź się połóż na
pewno jest zmęczona zwłaszcza po tym a ja pójdę jeszcze zadzwonić do
kumpla.-powiedział a ja przytaknęłam głową. Poszedł w głąb korytarza lekko się chwiejąc
a ja poszłam za nim. Zdawałam sobie sprawę że mogę mieć problemy ale ciekawość
zwyciężyła. Podeszłam do drzwi i zaczęłam słuchać.
-No siema stary. Jestem taki wkurwiony że masakra.
Taki jeden nagadał mi bzdur a ja że byłem trochę pijany uwierzyłem mu jak
głupi. Prawie zrobiłem krzywdę Hanie. Nie chcę myśleć co by się stało. No jak
to co? Muszę mu wpierdolić za to co zrobił a jak będzie się stawiał to będzie z
nim źle. Wierz o co chodzi nie?-mówił a po chwili słyszałam jak się śmieje. On
chyba nie chcę go zabić. Mam nadzieję ale szczerze to w to wątpię.- Jutro mi go
przyniesiesz? No do domu a gdzie? A nią się zajmę. To nie jej sprawa i ma się nie
wtrącać w takie rzeczy.-chyba mówi o mnie.-Dobra to do jutra. Dzięki Liam
nara.-powiedział a ja szybko poszłam na górę, cicho zamknęłam drzwi od sypialni
i położyłam się na łóżko. Odwróciłam się tyłem do drzwi i patrzyłam się w okno.
-Śpisz już?-spytał Zayn gdy wszedł.
-Nie a co?-zapytałam odwracając się w jego stronę.
-Nic jutro przyjdzie Liam.-powiedział.
-A po co?-spytałam kiedy Zayn leżał już obok mnie na
łóżku.
-To nic ważnego. Nie powinno cię to interesować,
zajmij się swoimi sprawami.-powiedział zły.
-Jej tylko się zapytałam nie musisz od razu na mnie
naskakiwać.-powiedziałam i odwróciłam się tyłem do Zayna.
-Nie obrażaj się. Ale to nie jest twoja sprawa i ci
nie powiem chociaż pewnie sama się dowiesz.-powiedział owijając swoje ręce
wokół mojej talii.
-Możesz mnie nie dotykać? Będę wdzięczna. Chce
trochę przestrzeni, jest gorąca a ty się do mnie lepisz.-powiedziałam zdejmując
jego ręce z brzucha. Zayn oczywiście musiał postawić na swoim i mocniej objął
mnie w tali. Byłam zmęczona i nie chciałam się już kłócić. Zamknęłam oczy i po
chwili już spałam. Rano obudziłam się sama w łóżku. Wstałam z łóżka, poszłam po
jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Kiedy czesałam
swoje włosy usłyszałam czyiś krzyk a mianowicie był to krzyk Zayna.
-Zamknij ryj zaraz się policzymy!…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz